Dawid Lagercrantz Mężczyzna ,który gonił swój cień





To kolejna już kontynuacja Millenium Stiega Larssona. Nie będę porównywać tych książek, ponieważ uważam, że muszą różnic się. Obaj autorzy są świetni, ale przecież Lagercrantz nigdy nie napisze tak jak Larssen, czy Boawn albo King, ponieważ jest Dawidem Lagercrantzem. Każdy pisarz ma swój niepowtarzalny styl, sposób kreacji świata, formułowania myśli.

W powieści oczywiście spotykamy znanych bohaterów Mikaela Blomkvista i Elisabeth Salander,
a także Bublanskyego i inne drugoplanowe postaci. Główny wątek wiąże się z dzieciństwem Salander, która na początku powieści siedzi w więzieniu, gdzie po wizycie jej dawnego opiekuna dowiaduje się o istnieniu tajnych dokumentów dotyczących jej dzieciństwa. Salander w poprzedniej części uratowała życie chłopcu, mimo że robiła to jak zwykle na granicy prawa, albo nawet niezgodnie z prawem, powinna zostać uniewinniona. Jednak… Motyw więzienny był zapewne konieczny, zbudował napięcie, dał okazję powrotu do wątków z poprzednich części „Millenium”, wprowadził nowych bohaterów.
Dzieciństwo Salander i jej siostry bliźniaczki, powiązane jest z pewnym eksperymentem psychologiczno –społecznym, który przyczynił się do znanych już nam z trylogii dramatycznych losów głównej bohaterki, ale też, jak się okaże innych bliźniaków. Lagercrantz w sprytny sposób przypomina czytelnikowi tamtą sytuację, by budować, a właściwie rozwijać wątek eksperymentu.
Równocześnie Salander jak zwykle daje się poznać, jako obrończyni skrzywdzonych, sama wymierza karę za dyskryminowanie innej więźniarki, sprzeciwia się nieokiełznanej zemście, narażając siebie na śmiertelne niebezpieczeństwo.
Narrator stopniowo przedstawia nowe fakty, odkrywa tajemnice, wyjaśnia otwarte na początku powieści wątki.
Brakuje mi jednak trochę Blomkvista, chciałabym, aby jego rola była większa, brakuje mi też głębszych emocji między Salander i Blomkvistem, tak świetnie nakreślonych w pierwszej i trzeciej części „Millenium”.  Książkę czyta się dobrze, ale …. Nie kończę, bo jak nie raz, chciałam stwierdzić, że jest zbyt przewidywalna. Czepiam się oczywiście!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Antoni Libera "Madame"

 Czytając  „Madame” powróciłam myślami do  czasów szkolnych. Choć Antoni  Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u...