Nicolas Sparks „Na ratunek”




Nicolas Sparks to amerykański  autor znany na całym świecie. Teraz czytam drugą jego powieść. Napiszę o niej wkrótce.
 Pierwsze spotkanie z powieścią „Na ratunek” wywołało u mnie mieszane uczucia. Książka zaciekawiła mnie, ale fabuła, stylistyka wydawała mi się naiwna, zbyt prosta. Jednak, czyż możemy porównywać powieści obyczajowe z utworami Dana Browna, czy Stiega Larssona, albo filozoficznymi powieściami Umberto Eco?  To tak, jakby zastanawiać się kto jest lepszy: Miłosz, Herbert, Twardowski czy Szymborska?
Swego czasu musiałam przeczytać dużo „harlekinów” – krótkich romansów z pozytywnym zakończeniem. Seria miała konstrukcję bajeczki osadzonej w czasach współczesnych, w której księżniczka spotyka w końcu wymarzonego księcia. Wadą wielu pozycji był zbyt prosty język, dialogi na poziomie nastolatków, ale możliwe ,że te usterki wynikały z kiepskiego tłumaczenia. Czytając, często ze znużeniem kolejne książeczki, zaczęłam się do nich przekonywać. Zrozumiałam, że nie każda powieść musi być arcydziełem literackim,  należeć do tzw. kultury wysokiej. Książeczki w odcieniach bieli i różu ( te kolory okładek chyba coś oznaczały ) znikały z kiosków, miały więc czytelników. Bo czyż nie lubimy miłosnych historii, perypetii z z dobrym finałem?

Czy „Na ratunek” jest harlekinem? Na pewno nie. Chociaż  takie wrażenie miałam, zaczynając czytać   powieść.  Bohaterka –samotna matka, przeżywa koszmar, gdy jej synek zaginął. Wypadek, nocne poszukiwania, poświęcenie strażaka – i jego tajemnicza przeszłość – trzymają a napięciu. Pojawia się  trudna miłość, bowiem trauma z przeszłości wpływa na decyzje bohaterów. Ich lęki rywalizują z uczuciem. Szkoda, że miejscami powieść staje się zbyt „słodka”, zbyt sentymentalna, ale może taki był zamysł autora? W cynicznym, zagubionym świecie brakuje nam prostych uczuć, dlatego pewnie takie powieści odbieramy, jako bajki, które nie maja prawa zdarzyć się w Realu. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Antoni Libera "Madame"

 Czytając  „Madame” powróciłam myślami do  czasów szkolnych. Choć Antoni  Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u...