Antoni Libera "Madame"



 Czytając  „Madame” powróciłam myślami do  czasów szkolnych. Choć Antoni  Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u były podobne. Zachwycałam się tymi samymi lekturami:  Conradem, egzystencjalizmem, chodziłam do Instytutu Kultury Francuskiej, w domu szumiało radio Wolna Europa no i też trójkowa „Lista przebojów”, „Zgryz”, kiepsko nagrane piosenki Kaczmarskiego i innych ( na to  musiał Libera troszkę poczekać). Podobnie żyłam na pograniczu marzeńi rzezcywistości  utożsamiałam  się z bohaterami literackimi, cytowałam poezję, nieakceptowałam obłudy.

W „Postscriptum” poznajemy genezę powieści. Jest stan wojenny, autor ukrywa się, i aby odciąć się o rzeczywistości, trochę w celach terepautycznych zaczyna pisać , z czasem owo pisanie przeradza się w tworzenie. W powstaniu książki pomogły zapiski z dzienników z tamtego okresu.


Fabułę "Madame"  tworzy zapis doświadczeń i emocji narratora - bohatera. Powieść rozpoczyna ciekawie opowiedziana historia szkolnych wybryków, fascynacji źle widzianym wówczas jazzem - symbolem „zgniłego Zachodu", teatrem szkolnym, Szekspirem i Goethem. Zarówno szkolny zespół jazzowy jak i teatr zostały karnie rozwiązane.

Dowcipnie ukazane funkcjonowanie uczniów i nauczycieli w ówczesnej peerelowskiej szkole, i drobne, ale ważne reakcje tych, którzy doceniają działania mlodych wynikających się zasadom oraz tych ,którzy tłamsili wszelakie przejawy wolnego myślenia - to tylko wstęp do głównego wątku: zauroczenia bohatera Madame – profesorką od  francuskiego.

Poszukiwania informacji o nauczycielce prowadzą do odkrywania tragicznej i zarazem romantycznej historii jej rodziców  w kontekście wojny w Hiszpanii, i komunizmu, więzienia, podejrzanych wypadków, absurdów rzeczywistości.  Wiele lat później niż historia z powieści moja mama też przeżyła podejrzany wypadek samochodowy, podejrzany, bo na trawniku daleko od ulicy. Mama wybierała się  do sklepu, nie pozwoliła mi iść ze sobą, dlazcego?! Miałam wtedy 8 lat. Milicjant, który wjechał na alejkę mijając chodnik i pokaźny trawnik, został uniewinniony. Dziś próbowałabym rozwikłać tę historię i inne dziwne sytuacje z mego dzieciństwa, jak ciężkie zatrucie czymś chemicznym mojej mamy. Jednak ci ludzie, starsi od moich rodziców, albo już nie żyją, albo są bardzo wiekowi i pewnie  nie serfują w necie.

Kim jest Madame, jak została dyrektorką szkoły, przecież wiadomo, kto wtedy mógł zająć takie stanowisko? Coś o tym wiem. Mój tata nie mógł zostać kieeownikiem badań, mimo osiągnięć naukowych, patentów, ponieważ nie należał do partii i chyba nie miał pochodzenia robotniczego.


Tłem historii są realia i absurdy PRL-u: wyjazdy za granicę na zaproszenie francuskiej uczelni, które nie były takie oczywiste, handel kawiorem, wstęp do obiektów kultury, wystawa Picassa, relacje na uczelni, w szkole; retrospekcje sięgają gen.Franco i różnych interpretacji tamtych wydarzeń.


Powieść tworzą emocje bohaterów zmagających się z ówczesną rzeczywistością, fascynacje literackie bohatera. Utwór przeplatają fragmenty poezji, dramatów, odzwierciedlające przeżycia maturzysty, czasem nawet mini interpretacje utworów. Świat uczuć, rozterek, pragnień pochłania nas. Antygona, Kreon Fedra, Faust,Szekspir Goethe, Rasin przemawiają w imieniu narratora, który prowadzi grę z Madame, komunikując się słowami literackich postaci, choć nie jest pewny, czy profesorka wykona kolejny ruch, czy zrozumie...? Romas, który tlił się w wyobrażni, będzie istniał w pamięci kolejnych roczników.Typowe uczucia nastolatka mieszają się z historią. Podążając śladem Madame przenosimy się w czasy totalitaryzmu, przez chwilę czujemy tak jak ówcześni ludzie, szukający wolności, pragniemy aby Madame udało się wyjechać do Francji

Józef Mackiewicz "Droga donikąd"


Czytałam tę książkę drugi raz , postanowiłam przypomnieć sobie lekturę szkolną. Chociaż moje  pierwsze spotkanie z Mackiewiczem było dawno temu i w innych czasach, "Drogę donikąd " pożyczyłam w drugim obiegu poza cenzurą, moje wrażenia są podobne.
Mackiewicz opisuje wydarzenia w latach 1940 -1941 na terenie Litwy. która właśnie stała się republiką radziecką. Znamy te historie o odbieraniu własności bogatym, o biedzie,
 o  donosicielstwie, przesłuchaniach... tak działa ustrój radziecki. Ludzie zaczynają się bać siebie, niewiadomo, kto  donosi,  sztuka służy tylko propagandzie, wszędzie porozwieszane hasła o wspaniałym Stalinie, ludzie znikają, większość już nie buntuje się, ojciec wydaje syna. Jeden z bohaterów zauważa, że nawet za cara powstawały dzieła krytykujące władze , takie jak powieści Dostojewskiego, teraz jest to niemożliwe. Przerabia się literaturę, tak, aby służyła ideologii.

Bohaterowie "Drogi donikąd" postępują różnie. Tadeusz jest wierny sobie, to antykomunista, który wierzy, że opór ma sens.

Paweł choć w pierwszej chwili zgadza się przerabiać sztukę do dziecięcego teatru , tak by propagowała ideologię, rezygnuje jednak z tej pracy, ale Karol zaczyna wykładać leninizm na uniwersytecie, znika pralnia, gdzie spotykała się opozycja, ludzie są przesłuchiwani, niektórzy podpisują obietnice donoszenia na znajomych, inni nie wytrzymują poełniają sambójstwo.

Najstraszniejszy jest sposób manipulacji, jak zauważa jeden z bohaterów dotąd władcy zachowywali pozory, Hitler prowokując przebrał swoich ludzi za Polaków, władza radziecka już tego nie potrzebuje. Jak mówi, że śnieg jest czarny, tzn. że tak jest. Z powszechnym kłamstwem trudno wygrać, zwłaszcza przy braku oporu. Bo ludzie już nie buntują się. Dostosowali się.

Zaczynają się wywózki rdzennej ludności. Po rodzinę Pawła też mają przyjechać. Zdąży uciec, ale gdzie ? Czeka go droga donikąd droga do bagien, które pochłaniają każdego - bo bagnem jest otaczającą rzeczywistość?

Czy opór jednostek ma sens ? Czy Paweł powinien odrzucić pracę w teatrze (potem i tak   zarzucą mu, że nie wykonuje swego zawodu dziennikarza)? Czy Karol jest tylko komformistą? Gdy byłam nastolatką nie miałam wątpliwości, zresztą sama dziś nie poszłabym na taki układ, ale wiele lat później oglądałam film A. Wajdy "Katyń". Dwie siostry w Polsce lat 50. zajmują różne postawy. Jedna - dyrektorka szkoły, uważa, że trzeba  robić tyle ile się da  , aby polskość przetrwała, abyśmy kiedyś byli wolni, korzystać nawet z minimalnej wolności, druga- jawnie buntuje się,  stawia tablice pamiątkową bratu, który zginął w Katyniu, za co trafia odrazu do więzienia. Wymowę tego wątku filmu podkreśla monolog Antygony –bohaterki Sofoklesa.  W filmie pada pytanie: Co będzie, gdy wszyscy damy się zabić, kto będzie walczył o Polskę? Może Ci którzy pozornie byli po stronie władzy też mieli ważne zadanie ?  Jawna opozycja i ta ukryta doprowadziły w końcu do czerwca 1989 r.


    "Droga donikąd" przeraża w kontekście obecnej sytuacji w Rosji, wojny w Ukrainie, losów rosyjskiej opozycji.  Sposób działania władzy rosyjskiej nie zmienia się od lat.

Sposób przedstawiania rzeczywistości we wspólczesnej Polsce, też niekedy przypomina metody z czasów PRL-u. Boję się każdego bezczelnego kłamstwa, zawsze część społeczeństwa uwierzy, że „śnieg jest czarny”…

Tak… powieść J.Mackiewicza prowokuje do refleksji, nie tylko tych historycznych.  Jak zachowujemy się w rzeczywistości  absurdalnej, zakłamanej, beznadziejnej? Jak walczyć z obłudą? Czy istnieje droga do normalności? Dlaczego  wielu tak łatwo rezygnuje z wolności, tak łatwo wierzy ideologii? Czy to komformizm, strach czy wiara? Co robić, aby nie dopuszczać do przemocy, kłamstwa, zła? Nie pierwszy raz powtarzam za W.Szymorską: „Nie ma pytań pilniejszych, od pytań naiwnych”.

Polski ład, pandemia i "Nie ma" Mariusza Szczygła

Polski ład, pandemia, widmo wojny na Ukrainie, wszelkie absurdalne lex-y, wojny o nic dla zasady i poczucie odchodzącej normalności, straty tego, co osiągnęliśmy, poczucie, że żyjemy w matryksie, że znów "Dziady" mogą nie podobać się władzy,a sędzia może być odsunięty za prawdę....
Co jeszcze nas czeka? ... Ja tym czasem spędzam czas z   "Nie ma" Mariusza Szczygła.

Ogródu już nie ma, czegoś nie ma tak jak w rozdziale  "Rzeka". „Nie ma” - to lużne reportaże a właściwie opowieści o tym, co jest, co znika, co minęło. Luźne skojarzenia, urywki myśli o ojcu tyranie, ojcu samobójcy, o uzależnieniu od ojca, o kotce, która odeszła po kilkunastu latach, zostawiając pustkę i cierpienie... I autor, który znów jawi się, jako filozof, poeta…

Reportaże o końcu świata i początku nowego przejmują refleksją o sensie egzystencji. Wspomnienie o roku 2012, gdy miał nastąpić koniec świata prowokuje do refleksji o naszych końcach świata. Bohater opowiada i uzależnieniach, ucieczkach w świat gier i od tego świata podróżach i "Biegunach" Olgi Tokarczuk. Ta książka uświadomiła mu, że każdy koniec oznacza początek czegoś nowego, jak te psujące się jabłka, które obierał, dały początek kompotowi.  Czy początkiem będzie pokój w podtatrzańskiej wiosce?

Przeczucie wojny. Wojny są od wieków, czy będzie kolejna? Po wojnie powstają dzieła o pięknej wojnie, o umieraniu. Czytam o rozmowie z żołnierzem, który wrócił z wojny o Krym. Nie zaskoczyło mnie, że między starciami grają na telefonie, w końcu muszą się odstresować. Urzekła mnie za to odpowiedź żołnierza, który cieszy się, że przeciwnicy jeszcze żyją. Wojna to zabijanie a nikt normalny nie chce zabijać,...Nawet na wojnie.

Reportaż o Karolu, który był Karoliną, to właściwie nie reportaż, gdzie zdania ładnie  wynikają z siebie, są jasne, zrozumiałe.Reportaż o Karolu to opowieść o człowieku, który nie ma, który tęskni, obawia się, który jest szczęśliwy, że jest  Karolem. Dla mnie to kolejna poetycka wizja bohatera stworzona przez Szczygła. Losy Karola to połączenie behawioryzmu Hemingway'a z poezją. Jakieś rzucone fakty, pozornie nieistotne kreują postać. W tym reportażu Szczygieł pozwolił sobie na komentarz, wyjaśnił sytuację, być może nie zrozumiałe dla niewrażliwego czytelnika.Dlaczego  Karol cieszył się, że przeżywają go " homoniepewny"? Bo zobaczyli w nim mężczyznę. 

Nowe spotkanie z Mariuszem Szczygłem i „NIE MA”

 


Ogródu już nie ma, czegoś nie ma tak jak w rozdziale  "Rzeka". „Nie ma” - to lużne reportaże a właściwie opowieści o tym, co jest, co znika, co minęło. Luźne skojarzenia, urywki myśli o ojcu tyranie, ojcu samobójcy, o uzależnieniu od ojca, o kotce, która odeszła po kilkunastu latach, zostawiając pustkę i cierpienie... I autor, który znów jawi się, jako filozof, poeta…

Reportaże o końcu świata i początku nowego przejmują refleksją o sensie egzystencji. Wspomnienie o roku 2012, gdy miał nastąpić koniec świata prowokuje do refleksji o naszych końcach świata. Bohater opowiada i uzależnieniach, ucieczkach w świat gier i od tego świata podróżach i "Biegunach" Olgi Tokarczuk. Ta książka uświadomiła mu, że każdy koniec oznacza początek czegoś nowego, jak te psujące się jabłka, które obierał, dały początek kompotowi.  Czy początkiem będzie pokój w podtatrzańskiej wiosce?

Przeczucie wojny. Wojny są od wieków, czy będzie kolejna? Po wojnie powstają dzieła o pięknej wojnie, o umieraniu. Czytam o rozmowie z żołnierzem, który wrócił z wojny o Krym. Nie zaskoczyło mnie, że między starciami grają na telefonie, w końcu muszą się odstresować. Urzekła mnie za to odpowiedź żołnierza, który cieszy się, że przeciwnicy jeszcze żyją. Wojna to zabijanie a nikt normalny nie chce zabijać,...Nawet na wojnie.

Reportaż o Karolu, który był Karoliną, to właściwie nie reportaż, gdzie zdania ładnie  wynikają z siebie, są jasne, zrozumiałe.Reportaż o Karolu to opowieść o człowieku, który nie ma, który tęskni, obawia się, który jest szczęśliwy, że jest  Karolem. Dla mnie to kolejna poetycka wizja bohatera stworzona przez Szczygła. Losy Karola to połączenie behawioryzmu Hemingway'a z poezją. Jakieś rzucone fakty, pozornie nieistotne kreują postać. W tym reportażu Szczygieł pozwolił sobie na komentarz, wyjaśnił sytuację, być może nie zrozumiałe dla niewrażliwego czytelnika.Dlaczego  Karol cieszył się, że przeżywają go " homoniepewny"? Bo zobaczyli w nim mężczyznę. 

"Nie ma" Mariusz Szczygieł -spotkanie kolejne

 

Spotkania kolejne, z ojcem w Pradze czeską muzyką i czeskim patriotyzmemnn i... z czeskim językiem. Potem poznajemy historię Ewy i jej pamiętnika zapisanego w Excellu. Tak w Excellu… Mała dziewczynka, która kupowała rodzicom wódkę, znalazła zmarłego ojca, w szkole była najlepsza, bo tak postanowiła, ale jak wstydziła  się brudnych nóg na wuefie! W domu nie było bieżącej wody, nie było niczego poza pijanym towarzystwem. Mimo wszystko to historia o tym jak cieszyć się życiem, o dobrych ludziach i o tym jak stać się silnym.


Uwielbiam styl tekstów Szczygła, prosty i zarazem  poetycki język, urywane myśli, żywy zapis rozmowy i jego komentarze jak ten na wstępie do historii Ewy o najważniejszym, które zaskakuje, o którym nie wiemy, że zdarza się właśnie.
Sposób kreowania wątku w tekstach Szczygła przypomina poezję. Przykladem  historia Ludwiki i Zosi Woźnickiej. Jedna jest pisarką, druga bardziej krytykiem. Obie bliżniaczki, popełniają samobójstwo, dlaczego?
To nie jest tekst chronologicznie opisujący losy pisarki, przypomina bardziej rozsypane notatki. Przez to intryguje, przez to czyta się jak poezję, łącząc luźne skojarzenia, zapiski rozmów. 

 

"NIE MA" MAriusz Szczygieł

 


Pierwsza  historia „Czytanie ze ścian". Podróż metrem, rozważanie o ludziach, o nas, o tym, że gramy zawsze, że gramy jadąc tramwajem. Nasza postawa to gra dla widzów - współpodróżnikow, gombrowiczowska forma inaczej. Podróż metrem i pzrypadkowo przeczytany wiersz na ścianie, który poruszył autora i stał się duszą dalszej opowieści. Poezja musi pzrecież dotrzeć do nas, poeta musi trafić na moment współodczuwania .Ów niepodpisany wiersz zaczarował autora. Zaczął szukać wiadomości o autorce. To było jeszcze przed internetem.Takowe poszukiwania wymagały żmudnego szperania w bibliotekach. W ten sposób dowiedzieliśmy się o czeskiej poetce,która późno debiutowała, o jej emigracji, samobójstwie męża, przesłuchaniach. Zwykła urokliwa opowieść o spotkaniu z literaturą i nieprzeciętną osobą... Zachęca do poznania następnych…, o których opowiem później.

 

Antoni Libera "Madame"

 Czytając  „Madame” powróciłam myślami do  czasów szkolnych. Choć Antoni  Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u...