Dziwna książka. Smutna mimo
pozytywnego przesłania. Wigilia… Nastolatek, który mrożonym indykiem wybił
okno, trafia na posterunek policji. Czekając, aż odbierze go mama, słucha
opowieści o pracy w korporacji. I to ta opowieść staje głównym wątkiem książki.
Niby typowa historia o zbyt oddanym pracy ojcu rodziny i o bezdomnym, który
okazuje się kimś wyjątkowym, ale… Bohater zatrudnia człowieka, który żebrał pod
wejściem do biurowca. Były bezdomny zmienia życie wielu ludzi i daje bohaterowi
pewien podarunek, który okaże się bardzo ważny. Czy jest to powieść
realistyczna? Na pewno tak, chociaż pewne elementy przypominają mi „Opowieść
Wigilijną” Dickensa. Szkoda, że niektóre refleksje powiedziane są zbyt, wprost,
że autorka nie pozwoliła czytelnikowi samemu odkryć sensu powieści.
Moje spotkania z różnymi książkami, głównie nowymi, choć wracam czasami do dawnych fascynacji. To kolejny blog, który przenoszę z zamkniętego bloxa
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Antoni Libera "Madame"
Czytając „Madame” powróciłam myślami do czasów szkolnych. Choć Antoni Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u...
-
Dawno nie pisałam. Nie miałam czasu, czytałam tylko to, co potrzebne mi zawodowo. Wracam, pewnie na moment. Dopiero w wakacje znów ...
-
Czytając „Madame” powróciłam myślami do czasów szkolnych. Choć Antoni Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u...
-
Czytałam tę książkę drugi raz , postanowiłam przypomnieć sobie lekturę szkolną. Chociaż moje pierwsze spotkanie z Mackiewiczem było dawno ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz