Haruki Murakami Zawód: powieściopisarz



„Zawód powieściopisarz” – to zbiór esejów o… pisaniu powieści.Japoński pisarz, snuje refleksje o własnej twórczości, ujawniając warsztat twórczy, rozterki towarzyszące kreacji powieściowej rzeczywistości, zmagania się z brakiem akceptacji i krytyką literacką.
Pisarzem został właściwie przez przypadek, nie planował tego, nie uczył się w tym kierunku, po prostu po obejrzeniu pewnego meczu, postanowił pisać.
Haruki Murakami opowiada o trudnych początkach, gdy jako młody mąż z trudem utrzymywał rodzinę imając się różnych prac. Wówczas jeszcze nie pisał. Kończył studia, choć uważał, że dyplom nie jest mu do niczego potrzebny. Nie miał czasu, bo jak twierdzi pisanie wymaga spokoju, braku pośpiechu, przynajmniej on, jako pisarz, potrzebuje owej wolności duchowej, by móc skupić się na dostrzeganiu tematów w otaczającym świecie. Należy do pokolenia, które nie przeżyło wielkich wojen, ważnych rewolucji – dostarczających pisarzom tematów, dlatego jego inspiracją była rzeczywistość.
Powstawanie książki to długi proces, autokorekty, zmiany, powieść kształtuje się, rozrasta, szlachetnieje, zaczyna mieć swój własny bieg, rytm, wtedy my- czytelnicy pochłaniamy ją, kontemplujemy. Szukanie tematów, Murakami porównuje do filozofii „Zamku” F. Kafki. Pisarz otwiera odpowiednie szufladki, w których przechowuje pomysły i doświadczenia. Musi tylko wybrać właściwe szufladki, inne zostawić na później.
Murakami rzadko pisze eseje, jak twierdzi woli oddać się tworzeniu powieści, przenieś się w fikcyjny świat jego bohaterów. Eseje, choć o warsztacie twórcy, wprowadzają w świat autora, ukazują jego fascynacje, fakty biograficzne, anegdoty i opowieści o codziennym życiu o relacjach z ludźmi. Wyłania się z nich niezwykła osobowość: wrażliwy twórca, świadomy swej wartości, niepoddający się druzgocącej krytyce, równocześnie skromny, dostrzegający swoje niedoskonałości.

Kazuo Ishiguro „Pejzaż w kolorze sepii”




Dawno nie pisałam. Nie miałam czasu, czytałam tylko to, co potrzebne mi zawodowo.
Wracam, pewnie na moment. Dopiero w wakacje znów odwiedzę światy bohaterów książek.

Teraz na chwilę zatrzymałam się przy Kazuo Ishiguro. „Pejzaż w kolorze sepii” to pierwsza książka noblisty.
Czytając ją przypomniałam sobie podróże do przeszłości w „Pannach z Wilka” J. Iwaszkiewicza a nawet bardziej w „Poszukiwaniu straconego czasu” M. Prousta.  W powieści japońskiego pisarza teraźniejszość miesza się z przeszłością, tak jak u Prousta wspomnienie, wywołuje strumień skojarzeń, przywołuje odległe zdarzenia a raczej dalekie emocje, stłumione przez czas, może przez próby wyparcia ich. Bohater Iwaszkiewicza dosłownie wracał do dawnych miejsc i dopiero wtedy próbował przeżyć dawne emocje. Bohaterka Ishiguro wraca do myśli związanych z miejscami, osobami, wydarzeniami. Nawet, gdy mentalnie jest w świecie sprzed lat i jeszcze raz próbuje zmierzyć się z emocjami, podświadomie postrzega go z pespektywy późniejszych doświadczeń. Trochę jak w realistycznym śnie: jesteśmy w środku wydarzeń, ale nasza świadomość mówi, że to się nie dzieje już, coś zaczyna się, ale nagle urywa się, pojawia się poprzedni albo nowy wątek. Akcja książki rozpoczyna się w Anglii. Narratorka. po śmierci męża-ojca drugiej córki, mieszka sama w dużym domu. Sama musi zmierzyć się z teraźniejszością.  Myślami wraca do Japonii. Przenosi nas do rzeczywistości Nagasaki po wojnie, przez moment pojawia się informacja o wybuchu jądrowym, zauważamy, jakie zmiany zaszły w społeczeństwie japońskim. Poznajemy przyjaciółkę narratorki i jej córeczkę.  Te przecież zwykłe, realistycznie opisane historie, tworzą atmosferę tajemnicy, niewyjaśnione, prowokują do refleksji.  To pejzaż w kolorze sepii. Taki odcień kojarzy mi się, że starymi wyblakłymi zdjęciami. To kolor wspomnień, wyciszenia, rozmyślań…



Dawid Lagercrantz Mężczyzna ,który gonił swój cień





To kolejna już kontynuacja Millenium Stiega Larssona. Nie będę porównywać tych książek, ponieważ uważam, że muszą różnic się. Obaj autorzy są świetni, ale przecież Lagercrantz nigdy nie napisze tak jak Larssen, czy Boawn albo King, ponieważ jest Dawidem Lagercrantzem. Każdy pisarz ma swój niepowtarzalny styl, sposób kreacji świata, formułowania myśli.

W powieści oczywiście spotykamy znanych bohaterów Mikaela Blomkvista i Elisabeth Salander,
a także Bublanskyego i inne drugoplanowe postaci. Główny wątek wiąże się z dzieciństwem Salander, która na początku powieści siedzi w więzieniu, gdzie po wizycie jej dawnego opiekuna dowiaduje się o istnieniu tajnych dokumentów dotyczących jej dzieciństwa. Salander w poprzedniej części uratowała życie chłopcu, mimo że robiła to jak zwykle na granicy prawa, albo nawet niezgodnie z prawem, powinna zostać uniewinniona. Jednak… Motyw więzienny był zapewne konieczny, zbudował napięcie, dał okazję powrotu do wątków z poprzednich części „Millenium”, wprowadził nowych bohaterów.
Dzieciństwo Salander i jej siostry bliźniaczki, powiązane jest z pewnym eksperymentem psychologiczno –społecznym, który przyczynił się do znanych już nam z trylogii dramatycznych losów głównej bohaterki, ale też, jak się okaże innych bliźniaków. Lagercrantz w sprytny sposób przypomina czytelnikowi tamtą sytuację, by budować, a właściwie rozwijać wątek eksperymentu.
Równocześnie Salander jak zwykle daje się poznać, jako obrończyni skrzywdzonych, sama wymierza karę za dyskryminowanie innej więźniarki, sprzeciwia się nieokiełznanej zemście, narażając siebie na śmiertelne niebezpieczeństwo.
Narrator stopniowo przedstawia nowe fakty, odkrywa tajemnice, wyjaśnia otwarte na początku powieści wątki.
Brakuje mi jednak trochę Blomkvista, chciałabym, aby jego rola była większa, brakuje mi też głębszych emocji między Salander i Blomkvistem, tak świetnie nakreślonych w pierwszej i trzeciej części „Millenium”.  Książkę czyta się dobrze, ale …. Nie kończę, bo jak nie raz, chciałam stwierdzić, że jest zbyt przewidywalna. Czepiam się oczywiście!


„Złodziejka książek” Marcus Zusak



Czasami czytając powoli wtapiam się w książkę, staję się częścią bohaterów, jestem w miejscach, w których oni bywają, czuję za nich i za siebie, mój świat przenika świat powieści.
Zapominam o rzeczywistości, o problemach, gdzieś uciekają wszelkie lęki, po prostu czytam… Niekiedy w książkach znajduję swoje myśli, odkrywam świat podobny do mojego, mój punkt widzenia. Wtedy jest najfajniej.
Tak stało się ze „Złodziejką książek”. Powieść stopniowo rozwija się, ujawnia tło historyczne istotne dla zrozumienia psychiki bohaterów. Utwór oczami małej dziewczynki ukazuje nazizm rodzący się w latach 30 w Niemczech, prześladowania Żydów, palenie książek, tragedię zwykłych niemieckich rodzin, gdy bliska osoba staje się wyznawcą Hitlera. Widzimy okrucieństwo i piękno istniejące obok siebie. Widzimy do czego mogą doprowadzić pozornie niewinne hasła nacjonalistyczne. Ta świadomość jeszcze bardziej przeraża w dzisiejszym świecie, gdy nacjonalizm odradza się w wielu krajach i mylony jest z patriotyzmem.
  Narrator pokazuje świat małej dziewczynki, adoptowanej przez starsze małżeństwo, po tym, gdy ojciec komunista zaginął, brat zmarł podczas podróży, a matka oddała ukochane dziecko, by je uratować. Na początku tylko domyślamy się całego kontekstu wydarzeń. Prawdę odkrywamy stopniowo wraz z główną bohaterką – złodziejką książek. Tylko czasami narrator wyjaśnia więcej, wprowadza w absurdalną rzeczywistość państwa nacjonalistycznego, wychowanie dzieci w szkołach, wywieszanie flag hitlerowskich, lęk przed władzą i … ukrywanie Żydów. Ciekawa forma narracji, pojawiające się kilkuzdaniowe notatki – podsumowania, autotematyczne wstawki o tworzeniu powieści wyjaśniają jeszcze raz sytuację, podkreślają, to, co istotne. Co jakiś czas narrator wybiega w przyszłość, pokazuje śmierć, która dopiero nastąpi, pokazuje ocalenie, które cudem dopiero nastąpi.
 Kim jest ów opowiadacz ? Zbieraczem dusz ? Aniołem stróżem? Jego świat postrzegany z dystansu, to świat okrucieństwa i miłości, przemocy i miłosierdzia, jednak narrator  wprowadza spokój nawet w najtragiczniejszych momentach. Tak jak otula miłością dusze zmarłych, tak łagodzi emocje czytelnika.
Skąd tytuł „Złodziejka książek”? Chowając braciszka mała dziewczynka w śniegu znalazła podręcznik grabarza. To była ostatnia rzecz, która łączyła ją z bratem i biologiczną matką, to była pierwsza książka, którą przeczytała i ukradła.
„Złodziejka książek” –  wraca do tematu II Wojny Światowej. Autor urodził się wiele lat później, historię mógł znać tylko z opowieści dziadków, ale dzięki temu, pokazując ofiary faszyzmu spojrzał na tamte czasy z dystansem, Akcja dzieje się w Niemczech, ale bohaterowie nie są hitlerowcami, choć ich bliscy, znajomi wyznają ideologię faszystowską.  Powieść Markusa Zusaka pokazuje ludzi słabych i silnych, wrażliwych, kochających, zmagających się z codziennością końca lat trzydziestych, potem z rzeczywistością wojenną.
Bohaterowie cierpią i giną w czasie nalotów na niemieckie miasta. Powieść ukazuje zło wojny, które dotyka wszystkich, niezależnie od tego, po której stronie stoją. Po stracie syna tak samo cierpi   matka kata i matka ofiary. Śledząc losy bohaterki, gdzieś między wierszami, zauważamy, jak trudno w tamtych czasach było być Niemcem, jak jeden człowiek wpływając manipulując częścią społeczeństwa unieszczęśliwił cały naród niemiecki. Ów mechanizm historii i życia społecznego  może niestety powtórzyć się w każdym państwie.


Dan Brown „Początek”




Dlaczego lubię Dana Browna?
Jego powieści trzymają w napięciu. Miłośnicy sensacji na pewno znajdą, to co lubią najbardziej: szybką akcję, dociekanie zagadki, zagrożenie głównego bohatera, który uwikłany jest w nie zawsze zrozumiałą dla siebie sytuację, ucieczki, namierzanie przeciwnika.

Powieści autora „Kodu Leonarda da Vinci” kryją zawsze tajemnicę, której źródło związane jest z kulturą, nauką, cywilizacją.  Odkrycie i odczytanie szyfru umożliwiającego  rozwiązanie zagadki wymaga głębokiej wiedzy. Wszystkie powieści toczą się w świecie nauki i naukowców. Wiedza jest ich przekleństwem, ponieważ naraża na niebezpieczeństwo, ale równocześnie umożliwia  ocalenie. Czytając powieści zagłębiamy się w świat technologii informatycznych, w świat historii, sztuki, poznajemy nieznane historie.

 Akcja „Początku” również osnuta jest wokół sztuki, literatury, nauki i filozofii. Istotną rolę odegrają: filozofia Nietsche’go i poezje Blake’a, zabytki architektury w Hiszpanii
Robert Langdon – naukowiec, profesor uniwersytetu Harwarda, znawca symboli kultury zostaje wplątany w niezwykłą historię z zabójstwem w tle. Jego przyjaciel i student-znany ateista, futurysta Edmond Kirsch ma przedstawić prezentację , która być może zmieni naszą wizję świata. Czy udało mu się znaleźć odpowiedź na odwieczne pytanie: skąd przyszliśmy, dokąd Idziemy?” Jaką rolę odegra narzeczona przyszłego króla Hiszpanii i … Winston – wytwór technologii , który swoje imię nieprzypadkowo zawdzięcza Churchilowi?
Główny bohater opowiada sztukę, filozofię, naukę, bowiem  tylko wiedza i technologia pomagają bohaterom rozwiązać zagadkę.
Książka wstrząsa, gdyż dotyka problemów ostatecznych. To sensacyjna literatura, która zmusza do refleksji o naszej egzystencji.
Chwilami wydaje mi się jednak, trochę przegadana, długie wywody  o nauce i kulturze są niewątpliwie ciekawe, ale za bardzo wstrzymują akcję. W poprzednich powieściach historia dzieł kultury bardziej współuczestniczyła w akcji, odgadnięcie tajemnicy tekstu kultury oznaczało kolejny krok w dotarciu do sedna historii.



Dan Brawn „Kod da Vinci”, „Zaginiony symbol”, Anioły i demony”, ”Cyfrowa twierdza”




Dlaczego lubię Dana Browna?
Jego powieści trzymają w napięciu. Miłośnicy sensacji na pewno znajdą, to co lubią najbardziej: szybką akcję, dociekanie zagadki, zagrożenie głównego bohatera, który uwikłany jest w nie zawsze zrozumiałą dla siebie sytuację, ucieczki, namierzanie przeciwnika.

Powieści autora „Kodu Leonarda da Vinci” kryją zawsze tajemnicę, której źródło związane jest z kulturą, nauką, cywilizacją.  Odkrycie i odczytanie szyfru umożliwiającego  rozwiązanie zagadki wymaga głębokiej wiedzy. Wszystkie powieści toczą się w świecie nauki i naukowców. Wiedza jest ich przekleństwem, ponieważ naraża na niebezpieczeństwo, ale równocześnie umożliwia  ocalenie. Czytając powieści zagłębiamy się w świat technologii informatycznych, w świat historii, sztuki, poznajemy nieznane historie. Nie mogę się doczekać na kolejną powieść: „Początek”.



Nicolas Sparks „Na ratunek”




Nicolas Sparks to amerykański  autor znany na całym świecie. Teraz czytam drugą jego powieść. Napiszę o niej wkrótce.
 Pierwsze spotkanie z powieścią „Na ratunek” wywołało u mnie mieszane uczucia. Książka zaciekawiła mnie, ale fabuła, stylistyka wydawała mi się naiwna, zbyt prosta. Jednak, czyż możemy porównywać powieści obyczajowe z utworami Dana Browna, czy Stiega Larssona, albo filozoficznymi powieściami Umberto Eco?  To tak, jakby zastanawiać się kto jest lepszy: Miłosz, Herbert, Twardowski czy Szymborska?
Swego czasu musiałam przeczytać dużo „harlekinów” – krótkich romansów z pozytywnym zakończeniem. Seria miała konstrukcję bajeczki osadzonej w czasach współczesnych, w której księżniczka spotyka w końcu wymarzonego księcia. Wadą wielu pozycji był zbyt prosty język, dialogi na poziomie nastolatków, ale możliwe ,że te usterki wynikały z kiepskiego tłumaczenia. Czytając, często ze znużeniem kolejne książeczki, zaczęłam się do nich przekonywać. Zrozumiałam, że nie każda powieść musi być arcydziełem literackim,  należeć do tzw. kultury wysokiej. Książeczki w odcieniach bieli i różu ( te kolory okładek chyba coś oznaczały ) znikały z kiosków, miały więc czytelników. Bo czyż nie lubimy miłosnych historii, perypetii z z dobrym finałem?

Czy „Na ratunek” jest harlekinem? Na pewno nie. Chociaż  takie wrażenie miałam, zaczynając czytać   powieść.  Bohaterka –samotna matka, przeżywa koszmar, gdy jej synek zaginął. Wypadek, nocne poszukiwania, poświęcenie strażaka – i jego tajemnicza przeszłość – trzymają a napięciu. Pojawia się  trudna miłość, bowiem trauma z przeszłości wpływa na decyzje bohaterów. Ich lęki rywalizują z uczuciem. Szkoda, że miejscami powieść staje się zbyt „słodka”, zbyt sentymentalna, ale może taki był zamysł autora? W cynicznym, zagubionym świecie brakuje nam prostych uczuć, dlatego pewnie takie powieści odbieramy, jako bajki, które nie maja prawa zdarzyć się w Realu. 



Nicholas Sparks „Ostatnia piosenka”



Ostatnia piosenka to powieść o świecie nastolatków, buncie, rozwodzie rodziców, dramatach młodych ludzi. Główna bohaterka Ronie wraz z młodszym bratem wyjeżdża na wakacje do ojca, z którym od trzech lat nie chciała rozmawiać. Mieszkanka Nowego Yorku przerażona jest wizją dwóch miesięcy w małym miasteczku, w obcym środowisku. Protestuje przeciw wszystkiemu, co jest narzucone przez matkę, co związane jest z ojcem. Utalentowana pianistka, przestaje grać i nie znosi, gdy ojciec gra na pianinie.  Znika z domu na cały dzień.  Poznaje rówieśników, ale nowe znajomości oznaczają poważne problemy. Jednak dziewczyna nie jest tylko zbuntowaną nastolatką z czerwonym pasmem włosów. To ciepła osoba, gotowa pomóc zagubionemu dziecku, troszcząca się o los gniazda żółwi na plaży. Podczas wakacji przeżywa pierwszą miłość i największy dramat życia. Czy te wydarzenia zmienią jej plany?
Czytając, domyśliłam się finału książki, sensu przymusowych wakacji u ojca. Zastanawiam się, czy to wada książki, czy może po prostu moje doświadczenia z wieku nastoletniego spowodowały, że pewne zdarzenia, złożyłam w całość, że odczytałam znaki, których nie każdy by zauważył? W końcu, każdy utwór nieświadomie odbieramy, przez pryzmat własnych przeżyć, lęków. Ukazane emocje,  inaczej rozumie się, jeśli, znamy je z autopsji, a nie tylko z opisu przeżyć bohaterów literackich.
To  druga powieść Sparksa, która przeczytałam. Znów trochę przeszkadzają mi momenty, które zbyt wprost mówią o uczuciach, nazywają to, co jest oczywiste, co możemy domyślić się. Z drugiej strony brak niedomówień, rozwiązane sytuacje wprowadzają spokój, poczucie końca pewnej historii.
Czytając tak uznany utwór jak „Zbrodnia i kara” F. Dostojewskiego, też zastanawiałam się, czy pisarz nie powinien wcześniej zakończyć powieści, zostawić czytelnika w niepewności, zmusić do refleksji.


Emma i ja” „ Gdzie jest moja siostra” Elizabeth Flock




To psychologiczne powieści o dzieciństwie pełnym  przemocy i strachu . Życie małej dziewczynki po śmierci ojca stało się koszmarem. Jej jedynym celem jest odnalezienie siostry. Jednak jej imienia nie wolno wypowiadać. Psycholog też uważa ,że to tylko urojenia. Czy Emma naprawdę istnieje? Czy to tylko fantastyczny świat małego dziecka?


Cecylia Ahern „Podarunek”



Dziwna książka. Smutna mimo pozytywnego przesłania. Wigilia… Nastolatek, który mrożonym indykiem wybił okno, trafia na posterunek policji. Czekając, aż odbierze go mama, słucha opowieści o pracy w korporacji. I to ta opowieść staje głównym wątkiem książki. Niby typowa historia o zbyt oddanym pracy ojcu rodziny i o bezdomnym, który okazuje się kimś wyjątkowym, ale… Bohater zatrudnia człowieka, który żebrał pod wejściem do biurowca. Były bezdomny zmienia życie wielu ludzi i daje bohaterowi pewien podarunek, który okaże się bardzo ważny. Czy jest to powieść realistyczna? Na pewno tak, chociaż pewne elementy przypominają mi „Opowieść Wigilijną” Dickensa. Szkoda, że niektóre refleksje powiedziane są zbyt, wprost, że autorka nie pozwoliła czytelnikowi samemu odkryć sensu powieści.

Antoni Libera "Madame"

 Czytając  „Madame” powróciłam myślami do  czasów szkolnych. Choć Antoni  Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u...