Mia Sheridan „Bez Winy”



Kolejna powieść o miłości autorki ze serii „bez”. Czyta się ją świetnie, mimo że na początku domyślamy się, kto, w kim zakocha się, że romans nie będzie słodką opowieścią o uczuciu od pierwszego wejrzenia. Główni bohaterowie to młodzi wykształceni ludzie okaleczeni przez najbliższych – podobni do siebie i różni, nieufni i potrzebujący zrozumienia. Po przewidywalnym początku książki akcja rozwija się i komplikuje, gdy już czekamy na szczęśliwy finał, pojawia się kolejny dramatyczny epizod. W ten sposób napięcie czytelnika rośnie, kibicujemy bohaterom, ale czy układy, podłość otoczenia nie pokona ich? Sheridon przerywa akcję komentarzami wydarzeń, ale nie robi tego narrator, tylko sami bohaterowie. Poznajemy ich punkt widzenia, ich przemyślenia, obawy, prawdziwe emocje, wszak te ujawniane bywają kontrolowane. To oni tworzą rzeczywistość, opowiadają o niej, słuchają zwierzeń innych. W ten sposób zaczynamy rozumieć bohaterów, poznajemy ich motywacje, psychikę. Lęki, rozumiemy, co dla nich jest ważne, czego boją się. Miłosna historia staje się coraz bardziej zaskakująca. Nie „czepiam się” tym razem zbyt łatwych rozwiązań, przewidywalności w paru momentach.  W końcu taka jest konwencja tych powieści, a skoro czytałam z przyjemnością, czyż mogę krytykować? Pewnie przeczytałabym w tym momencie „Sto lat samotności” Marqueza, gdybym nie znała tej książki oczywiście i parę innych klasycznych tytułów, ale nie miałabym teraz ochoty na „Ulissesa” czy nawet świetny „Paragraf 22”. Czy powieść nami zawładnie nie zależy tylko od jej wartości, ale naszych emocji, potrzeb w danym czasie?

Margaret Atwood „Wspomnienia Podręcznej”


Podręczna to kobieta, która nie ma żadnych praw. Służy tylko do rozmnażania, raz dziennie może wyjść z domu na zakupy w towarzystwie opiekunki..
Owa antyutopia XXI wieku jawi się, jako mroczny świat przemocy, zniewolenia, obozów dla nieposłusznych określanych, jako kolonie. Podręczna- Freda pamięta jeszcze dawne życie: dzieciństwo, mamę, miłość, córeczkę, ucieczkę przez granicę. Pamięta jak chodziła po plaży w bikini, dbała o urodę, kochała. Tęskni za tamtym życiem, które poznajemy tylko z jej snów, majaków. Dzieci Fredy i innych podręcznych już nie będą się buntować, próbować uciekać, ponieważ nie będą znały innej rzeczywistości.
Atwood stworzyła powieść o kobietach -inkubatorach, kobietach przedmiotach, które nie mają prawa być piękne, kochać, odczuwać, powieść o ustrojach autorytarnych zniewalających obywateli,
Bohaterowie jeszcze pamiętają inne życie, choć ciągle wpaja im się, że było ono złe, że są winni, jeszcze próbują uciekać, choć kończy się to tragicznie. Jeszcze czasami zamiast mechanicznego spółkowania w celach prokreacyjnych może się zdarzyć namiastka pożądania, może nawet uczucia.
Wizja pisarki przeraża, ów mroczny świat budzi lęk. Śledząc wspomnienia Podręcznej nie dostrzegałam nadziei na odmianę jej losów, zgłębiałam się w przestrzeń szarą, bez błysków słońca, bez nikłego nawet uśmiechu, czułam się coraz bardziej przytłoczona.


Michel Bussi „Mama kłamie”



„Mama kłamie” jest typowym kryminałem, w którym stopniowo rozwiązujemy zagadkę. Utwór otwiera opis odprawy na lotnisku mamy i jej synka i choć czekamy na dalszy rozwój wypadków, ten epizod nagle urywa się, by powrócić dopiero pod koniec powieści. Książkę tworzą dwa właściwie niezwiązane ze sobą wątki: poszukiwanie niebezpiecznego bandyty oraz fantastyczne opowieści pewnego trzyletniego chłopca, które zaniepokoiły przedszkolnego psychologa, do tego stopnia, że poprosił o pomoc znajomą policjantkę. Autorka słowami psychologa dokładnie wyjaśnia jak działa pamięć małego dziecka. Te wywody mogą nużyć niezainteresowanych psychologią, ale pomagają zrozumieć sposób myślenia oraz decyzje bohaterów. Stopniowo poukładany świat odwraca się, już nie wiemy, kto kim jest, kto jest przyjaciele, kto wrogiem,  podejrzewamy, że doszło do jakiejś tragedii. Osią konstrukcyjną powieści staje się niepozorny pluszak, który po kryjomu opowiada bajki małemu chłopcu. W jakim celu? A może to tylko fantazja trzylatka? W akcję wkraczają fantastyczne wizje, las ogrów rakiety, zamki, jak w każdy kryminale nie unikniemy morderstw, walki o życie, ucieczek. Chwilami nie wiedziałam, po czyjej stronie jestem, przecież, choć „mama kłamie” kocha dziecko, zastanawiałam się, jakiego rozwiązanie oczekuję, co będzie najlepsze dla dziecka?


Carla Monteron „Szmaragdowa tablica”



Wciągająca powieść, łączy historię, miłość i wątek sensacyjny. Zarówno retrospekcje jak i akcja, trzymają w napięciu. Poszukiwanie zaginionego obrazu prowadzi nas do czasów nazizmu we Francji. Dwie historie dotyczące tego samego renesansowego dzieła sztuki biegną obok siebie, choć dzieli je ponad sześćdziesiąt lat. Lata wojny, prześladowania Żydów we Francji, łapanek, godziny policyjnej poznajemy z perspektywy młodej Żydówki. Jej oczami uświadamiamy sobie, że major SS mógł być dobrym człowiekiem, że były to czasy, które zmieniały zwykłych wrażliwych ludzi w cynicznych morderców. Pasjonująca opowieść o ucieczkach, ukrywaniu się, zaufaniu, lojalności walce o życie i namiętnym uczuciu, wkrada się we  współczesną historią młodej pani doktor szperającej w archiwach, by znaleźć ślad po legendarnym obrazie. Wydarzenia z naszych czasów są równie intrygujące, odkrywają przed nami losy bohaterów tych z dwudziestego pierwszego wieku i tych z czasów wojny. Zaskakujące powiązania, poznamy dopiero pod koniec powieści., Próba odnalezienia legendarnego dzieła sztuki nie może być łatwa, komuś zależy na ukryciu prawdy, ktoś liczy na duże pieniądze, ktoś chce pozbyć się albo przestraszyć poszukujących. Kto w tej grze okaże się przyjacielem? Czy podobnie jak w latach czterdziestych w Paryżu uczucie zawładnie decyzjami bohaterów? Gdzie jest miłość, gdzie obraz? Czy warto go szukać?

„Prawiek i inne czasy” Olgi Tokarczuk




O "Prawieku" pisałam wiele lat temu. Dziś chyba wyraziłbym więcej emocji, utrwaliłabym pierwsze wrażenie, zachwyt, skojazrenia, wproces wgłębiaia się w ukryte sensy.  Może kiedyś  powrócę , do tej książki i napiszę jeszzce raz o niej oraz paru innych powieściach pisarki, które czytałam w czasach, gdy nie prowadziłam bloga? Na razie zostawiam przemyślenia sprzed 19 lat. 

Dekadentyzm – decadence, czyli upadek to określenie wprowadzone do krytyki literackiej przez Teofila Gautiera we wstępie do „Kwiatów zła” Charlesa Baudelaire’a
Termin ów używano już w XVIII w.Dotyczył on wówczas upadku Cesarstwa Rzymskiego i rozwoju literatury i sztuki w tym czasie. Dekadentyzmem określa się też kierunki, które zamykają daną epokę, np. hellenizm wobec starożytności, postmodernizm dla XX wieku.
       W XIX wieku dekadentyzm stał się wyrazem skrajnego pesymizmu, przekonania o schyłkowości świata, nawiązującego do pesymistycznej filozofii Artura Schopenhauera. Bezsilność wobec świata, przekonanie, że żadne systemy filozoficzne nie są w stanie wyjaśnić problemów ludzkiej egzystencji, stały się częstymi motywami literatury XX wieku.
       Pisarze współcześni stają twarzą w twarz z faktami, które przekraczają możliwości wyobraźni. Ukazują rzeczywistość zdeformowaną przez halucynacje, mity i symbole, żeby wydobyć chaos
 i szaleństwo codziennego życia, sięgają do absurdu, groteski, grozy i melodramatu. Duża część współczesnej kultury nosi znamiona dekadentyzmu.
Czyż nie jest dekadentem Kurt Vonnegut oraz w niektórych utworach U.Eco? Cechy tego światopoglądu można znaleźć w „Herzogu” Bellowa, „Samotności długodystansowca” Salingera, „Szklanym Kloszu” S.Plath. 
            Wyjątkową powieścią jest uhonorowany nagrodą Nike – „Prawiek i inne czasy” Olgi Tokarczuk. Czy odnajdziemy tu dekadentyzm?
            Prawiek jest miejscem, które leży w środku wszechświata W centrum Bóg usypał górę. Prawiek ma ściśle określone granice, to rzeki Białka i Czarna, granice, które nie sposób przekroczyć, bowiem ci, którzy tego dokonali stali się jakby innymi ludźmi. Autorka przedstawia czas I wojny światowej do początków stanu wojennego. Pozornie jest to powieść – saga. Poznajemy losy trzech pokoleń w miarę bogatych chłopów z okolic Kielc. Autentyczne są niektóre nazwy, opis miejscowości przypomina rodzinne strony pisarki, rzeczywiste wydarzenia są odtworzeniem opowieści rodzinnych. Wątek o ludziach, którzy wojnę musieli przeczekać w lesie, realia życia w powojennej Polsce – to prawdziwe historie tamtych okolic. Nawet świat postaci fantastycznych jest w pewien sposób autentyczny, wszak funkcjonuje w świadomości tamtej społeczności. Pewnie, dlatego powieści Tokarczuk bywają zaliczane do tzw. nurtu „ małych ojczyzn”.
       Wszystkie wydarzenia skupiają się wokół domu Genowefy i Michała Niebieskich, ich córki i zięcia, Misi i Pawła Boskich oraz ich dzieci Adelki i Witka. Posiadanie własnego domu dla każdego ma znaczenie mityczne, to próba wyodrębnienia własnej przestrzeni we wszechświecie, próba poszukiwania sensu egzystencji.
     Prawiek...Jest powieścią o jednym miejscu na przestrzeni osiemdziesięciu lat[...]To mój sposób na odnalezienie się w historii – wyznała autorka. Tokarczuk poszukując sensu bytu mitologizuje świat. Już tytuł „Prawiek i inne czasy” kojarzy się z koncepcją tamtego czasu, czasu stworzenia naszego czasu rumuńskiego pisarza i religioznawcy Elliada.
 Tematem powieści jest czas i człowiek zgubiony w tym czasie, człowiek bezradny, bez wpływu na własny los, świadomy przemijania, końca, który kiedyś nadejdzie. Jakże ta wizja świata jest bliska Schopenhaerowi, fiolozofowi, który stał się oparciem XIX wiecznego dekadentyzmu.
            Niezwykły jest ów czas u Tokarczuk, niezwykli, a zarazem bliscy nam są ludzie, którzy próbują pokonać jego moc, znaleźć sens naszego bytu na ziemi, sens cierpienia, zmagania się z losem, by w końcu dać się pokonać czasowi. To nie jest czas z piosenki E. Stachury, który przynosi ukojenie. Tylko dajcie czasowi czas - pisał poeta wierząc, że w ten sposób to zło odejdzie. Czas Tokarczuk pokonuje życie, staje się wrogiem człowieka.
            W powieści istnieją tylko czasy indywidualne, samotnych zagubionych jednostek prowadzących ciągłą walkę o przetrwanie. Każde życie, każda rzecz w powieści ma swój własny czas. Czytamy o czasie Misi, Kłoski, Boga, młynka, grzybni...Istnieją niezależnie od siebie i zarazem przenikają się. Może tak dzieląc czas, pisarka szukała sposobu na uwolnienie się spod jego władzy? Są lata grusz i jabłoni.
Lata jabłoni rodzą nowe pomysły. Ludzie wydeptują nowe ścieżki. Karczują lasy i sadzą młode drzewa [...]Zbyt wiele piją. Podejmują ważne decyzje i zaczynają robić to, czego nigdy do tej pory nie robili. Powstają nowe idee. Wybuchają rewolucje, które zmieniają ustroje
 Jednak zło wciąż decyduje o losie jednostek..

Otóż zanim Zły Człowiek stał się Złym Człowiekiem, był zwyczajnym chłopcem, który popełnił straszną zbrodnię, choć dokładnie nie wiadomo, jaką?. Dręczyło go sumienie, więc znalazł ukojenie w lesie. Zabłądził., Krążył po lesie aż w ciągu siedmiu dni zapomniał jak się nazywa.
            W ciągu siedmiu dni Bóg stworzył świat. W „Prawieku” – w ciągu siedmiu dni rodzi się zło.
 U Tokarczuk oparcia nie dają   tradycja i religia. Ciągle towarzyszy nam poczucie braku, życie składa się z pragnień i bolesnych rozczarowań twierdził Schopenhauer.
            W „Prawieku” ... Ksiądz proboszcz, co roku walczył z naturą.Około Świętego Jana Czarna bezczelnie zalewała jego łąki. Bóg poradził mu, aby zbudował tamę. Jednak Czarna była silniejsza. Wysiłek księdza i chłopów okazał się daremny. Jednak nie da się tu odczytać przesłania o wierze i cierpieniu, takiego jak z losów Hioba. Zmagania księdza z rzeką nie mają żadnego sensu. Grusze i jabłonie odradzające się wiosną, przypominają mit eluezyjski o narodzinach i śmierci, losy dziwnej mieszkanki lasu Kłoski i jej córki Ruty - mit o Demeter i Korze. Po wyjściu za mąż Ruta na wiosnę zawsze wracała do matki ten sposób obie zatrzymywały coś, co bezpowrotnie minęło. Dokąd zmierzamy. Co jest celem istnienia?- pyta jeden z bohaterów.
Stary Boski całe życie przesiedział na dachu pałacu. Tu naprawiał gonty. Do niego należała ta cząstka świata, dach, gonty, od niego zależał los dachu. Jakże chciałby wpłynąć, choć na tę część świata, którą widzi z dachu.
Z dachu pałacu figurki ludzkie wydawały się tak maleńkie, że staremu Boskiemu chciało się na nie dmuchnąć i zwiać je ze świata jak śmieci[...]Czasem wydawało mu się, ze ludzie przestają być ważni – Boski niszczy cały świat.
            Syn Boskiego, Paweł cokolwiek robił patrzył w przyszłość, zastanawiał się nad życiem, nad tym, kim jest, czy gdyby urodził się winnym miejscu myślałby tak samo?
Dla Tokarczuk istnienie - to gra, świat - to labirynt, tak, bowiem, niewiele zależy od naszej woli. Gra jest rodzajem drogi, na której raz po raz pojawiają się jakieś wybory[...]Wybory dokonują się same, ale czasami gracz odnosi wrażenie, ze podejmuje je świadomie.
Nawet Bóg zastanawia się, kim jest. Kim jestem- pyta Bóg- Bogiem czy człowiekiem, czy może jednym i drugim razem albo żadnym z nich? Czy to ja stworzyłem świat?
Jaki sens ma świat, w którym miłość nie wygrywa, że śmiercią?
Kusi Boga człowiek, więc, skrada się do łoża kochanków i znajduje miłość. Skrada się do łóżek starców i znajduje tam przemijanie. Skrada się do łóżek umierających i znajduje tam śmierć.
Bóg w Prawieku jest chimeryczny, niepewny swych zamiarów i skutków działań pouczająca gra dla jednego gracza - to parafraza pojawiającej się w wielu religiach i mitologiach Księgi Rodzaju.
Bóg jest w każdym procesie. Bóg pulsuje w przemianach. Raz jest go mniej, ale czasem nie ma go wcale. Bóg, bowiem przejawia się nawet w tym, że go nie ma. Atrybuty wieczności, trwałości, niezmienności przypisał Mu człowiek przerażony własną bezbronnością wobec przemijania. Bóg Tokarczuk potrafił się nudzić. Gdy stworzył świat zszedł na ziemię i zamieniał zwierzęta w ludzi. Lecz ludzie wydawali się im straszni. Zwierzęta nie chciały być ludźmi ,złapały Boga i utopiły go. W tym świecie nie ma Boga ani ludzi. Czy taka ma być przyszłość świata?
Poznanie tajemnic stworzenia świata nie daje odpowiedzi na pytanie o sens egzystencji, ale jeszcze bardziej pogłębia poczucie zagubienia, bezradności jednostki we wszechświecie. Niemal wszystkie postacie utworu przeraża świadomość nietrwałości wszelkich wysiłków, bezbronność wobec czasu.
Człowiek to istota niedoskonała, ma świadomość przemijania, starzeje się, niedołężnieje. Zwierzeta są doskonalsze, bo nie mają tej świadomości, jeszcze wyżej w hierarchii stoją rośliny, które nie wiedzą, że istnieją, grzybnia, której serce bije raz na osiemdziesiąt lat. Idealnym bytem jest kamień. To przecież odwrócona drabina bytów Tomasza z Akwinu. Lepiej nie żyć, niż żyć - twierdził Artur Schopenhauer, lepiej być kamieniem niż człowiekiem przekonuje Olga Tokarczuk.Grzybnia spowalnia czas.
Nie jest ani rośliną, ani zwierzęciem. Nie potrafi czerpać siły ze słońca, bo jej natura obca jest słońcu.[...]Grzybnia żyje dzięki temu, ze wysysa resztki soków z tego, co umiera, co się rozkłada.Grzybnia jest życiem śmierci, życiem tego, co umarło. To śmierć rządzi egzystencją, śmierć, przed którą nie można uciec.
Bohater liryczny „Padliny” C. Baudlaire’a  rozmawiał z ukochaną o rozkładającej się padlinie, podkreślał, że taki los czeka każde istnienie.
Gdy Paweł zobaczył, że jego ojciec Boski nie żyje, był pewien, że nie ma w nim nikogo, a ponieważ nie wierzył w nieśmiertelną duszę, ten widok wydawał mu się straszny.
Ogarnęła go groza, że niedługo on sam zmieni się w taki martwy strzępek ciała. I tyle po nim zostanie. Z oczu popłynęły mu łzy.
             Nawet Hiobowi Bóg postanowił zabrać to, co było sensem jego życia., Zabrał mu to, co czyniło go tym, kim był: zdrowe ciało, zdrowe zmysły, nawyki, przywiązania.
[...]Hiob jaśnieje tym samym swiatłem, którym jarzy się Bóg. Przestraszony Bóg zwraca Hiobowi wszystko, a nawet przydaje mu nowych dóbr,[...]ustanawia pieniądz, banki, mody, pragnienia, pożądania.I nieustanny lęk. Zasypuje tym wszystkim Hioba, aż jego światło powoli zaczyna przygasać i wreszcie znika.
             Jedyną rzeczą pewną, która opiera się czasowi jest młynek. W nim, bowiem tkwi pamięć, przetrwał pokolenia śmierć i narodziny. Adelka, córka Boskich opuszczając Prawiek w autobusie wyjmuje młynek i powoli zaczyna obracać korbką tylko ten przedmiot oparł się przemijaniu, jest cząstką świata, który opuszcza.
Bohaterowie Prawieku... Czują się samotni, zagubieni, wciąż szukając sensu swoich zmagań, odkrywają, że filozofia, religia, tradycja nie dają oparcia. Zostają sami ze swoimi lękami i upływającym czasem.
                                                                                                     2001r.

#Camilla Lackberg „Syrenka”



Znów niechcący pożyczyłam książkę, którą kiedyś czytałam. Wzięłam sobie na wakacje powieść, którą dobrze czyta się i w pociągu, i wieczorami odpoczywając po górskich wędrówkach. Jako, że nie miałam nic innego drugi raz spotkałam się z bohaterami tej dziwnej historii? Tym razem jednak, może, dlatego, że czytając, przypominałam sobie wydarzenia, które nastąpią, więc bardziej niż na akcji skupiałam się na motywacjach psychologicznych bohaterów, ta pozornie lekka książka wydała misie mroczna, przygnębiająca.
„Syrenka” – to dobra trzymająca w napięciu od pierwszych stron sensacja. Historię debiutu pisarza, tajemniczego zaginięcia jego przyjaciela, przeplatają wątki dotyczące innych bohaterów, ich romanse, trudne relacje rodzinne, choroba żony oraz fragmenty „Syrenki” – debiutanckiego bestsellera, wokół którego toczy się wątek kryminalny. Tajemnicze listy poszukiwania zaginionego zaczynają łączyć się w logiczną całość. Nagłe zwroty akcji, groźby wobec rodziny pisarza, tajemnicza niebieska sukienka ukrywana w walizce i przeszłość, która budzi się i brutalnie wchodzi w życie bohaterów trzymają w napięciu. Czytając pierwszy raz, parę razy byłam zaskoczona, parę razy dumna, że wcześniej przewidziałam powiązania, jednak, nie pamiętałam, zakończenia. Może nie chciałam pamiętać? Zbyt mnie przeraziło?

# Mia Sheridan „Bez słów”



„Bez słów” to typowy romans z wątkiem kryminalnym w tle. Powieść czyta się dobrze, szybko, autorka nie zostawia niedomówień, wyjaśnia do końca wszelkie wątki. Bree-główna bohaterka, próbuje uciec od przeszłości, zapomnieć o traumatycznych wydarzeniach, by pozbyć się koszmarów nocnych i ataków paniki. Zamieszkawszy w małym miasteczku, rozpoczyna nowe życie. Szybko znajduje miłość.
„Bez słów” w prosty, trochę schematyczny sposób odzwierciedla rzeczywistość, ukazuje relacje międzyludzkie. Wątek romansowy staje w powieści pretekstem do ukazania jednostek uwikłanych w przeszłość, zmagających się z lękami, prawdą o sobie. Książka uświadamia też jak tendencyjnie, bez empatii odbieramy często drugiego człowieka, nie próbując nawet poznać prawdy o im, ile uwagi wymaga relacja z innymi. Szkoda jednak, że istotne problemy ukazane są zbyt wprost, motywacja psychologiczna bohaterów jest zbyt oczywista, ich wybory, lęki, trochę jak w książkach dla młodszej młodzieży , zbyt szybko i łatwo wyjaśniają się.

#Carlos Zafon "Gra anioła"



Gra anioła to jedna z części Cmentarza zapomnianych książek”. Bohaterem jest młody zdolny  pisarz, autor świetnej książki drukowanej w odcinkach pod pseudonimem, który zaczyna pisać powieści na zamówienie, pod jeszcze innym nazwiskiem. W tle cały czas pojawia się cmentarz zapomnianych książek. To  tam  kiedyś w dzieciństwie zanosi powieść, którą chce uchronić przed gniewem ojca.
Powieść rozpoczyna ta pozornie zwykłą historia o młodym chłopcu, który staje się pisarzem. Potem …w realnej Barcelonie lat 20. Zaczynają  się dziać dziwne rzeczy. Nie wiemy, czy śledzimy losy bohatera, czy może poznajemy jego myśli, będąc świadkiem rodzenia się powieści. Narrator wprowadza tajemniczość, wikła akcję. Czytelnik czuje się, jak na kartach powieści sensacyjnej, ale spiętrzenie zagadek sprawia, że już niczego  nie jesteśmy pewni. Czy to dzieje się realnie, czy w głowie bohatera? Czy bohater jest ofiarą, narzędziem, a może zabójcą? Tajemniczy dom z wieżyczką, w który zamieszkał, kryje tajemnice wielkiej namiętności a może  wielkiej intrygi? Może to wszytko jest snem umierającego człowieka? Może …czasami miałam wrażenie, że zaświaty przenikają świat realny, że czytam opowieść zagubionej duszy… choć realia historyczne powieści są nazbyt prawdziwe : wojna domowa w Hiszpanii i  potem druga wojna światowa (czas epilogu to rok 1945) ,.W ich kontekście kryminalna intryga nabiera sensu.

#Carlos Ruiz Zafón „Cień Wiatru”



Pierwsze strony powieści to magia w rzeczywistym świecie: cmentarz zapomnianych książek…, a w nim mały chłopiec, który pewnego ranka stwierdza przerażony, że nie pamięta zmarłej mamy. Wśród owych zapomnianych książek znajduje jedną wyjątkową, cudem ocalałą, która go zaczarowała, zakochała w sobie. Zaczyna szukać informacji o autorze i innych jego powieściach. Cmentarzysko staje się najbezpieczniejszym miejscem dla powieści. Ktoś celowo wykupuje i pali wszystkie wydane utwory tego autora. Kim był autor? Kim wróg jego twórczości? Czy ocalały jeszcze inne książki? Poszukiwanie odpowiedzi na te pytania ukształtuje życie głównego bohatera, jest równocześnie osią konstrukcyjną powieści. Wszystkie wątki w jakiś sposób związane są z nieznanym autorem.
„Cień wiatru” jest powieścią i o miłości i trochę sensacyjną, obyczajową z tłem historycznym, ale to  przede wszystkim książka o książkach, które stają się w niej osobnymi bytami, istotami żyjącymi w świadomości czytelników, wpływającymi na ich wybory, na sposób postrzegania świata.

#NICHOLAS SPARKS BEZPIECZNA PRZYSTAŃ



Miłość jest motywem przewodnim wielu książek Sparksa, jednak w tej sentymentalny wątek uczuciowy łączy się z wątkiem kryminalnym. Powieść podobnie jak inne utwory autora irytuje przewidywalnością, zbyt szybko domyślamy się, co może nastąpić, w co uwikłani są bohaterowie. Akcja rozgrywa się w dwóch przestrzeniach czasowych, które w końcu łączą się. Mroczna przepełniona przemocą przeszłość, powoli wdziera się w cichą, stateczną teraźniejszość, burząc spokój bohaterów.
Kate – to młoda kobieta, która znalazła wreszcie bezpieczne miejsce. Jednak sielankowy nastrój rodzącego się uczucia, beztroski lata zostanie nagle przerwany. Czy mimo to małe amerykańskie miasteczko okaże się dla niej bezpieczna przystanią?
Autor daje odpowiedzi na trudne sytuacje życiowe, rozwiązuje problemy moim zdaniem w sposób zbyt oczywisty. W powieści wszystko można wyjaśnić, nie ma dylematów bez dobrego wyjścia. Może taki był zamiar Sparksa? Znajdujemy w niej rozwiązania, rzadko zdarzające się w prawdziwym życiu. Książkę czyta się w napięciu, typowo skonstruowany wątek sensacyjny, oraz stopniowe odsłanianie przeszłości bohaterki ożywiają senną fabułę. Natomiast dziwny, niepasujący do powieści realistycznej jest motyw oniryczno-wizyjny. Wprowadzenie postaci, która okazuje się, zjawą zaświatów, w pewnym sensie alter ego bohaterki, uzupełnia charakterystykę psychologiczną Kate, jednak powoduje dysonans w konwencji powieści prostej obyczajowej opartej na zasadzie mimesis. Może niepotrzebnie pisarz próbował odkryć tajniki psychiki młodej kobiety?

Antoni Libera "Madame"

 Czytając  „Madame” powróciłam myślami do  czasów szkolnych. Choć Antoni  Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u...