Miłość jest motywem przewodnim wielu książek Sparksa, jednak
w tej sentymentalny wątek uczuciowy łączy się z wątkiem kryminalnym. Powieść
podobnie jak inne utwory autora irytuje przewidywalnością, zbyt szybko
domyślamy się, co może nastąpić, w co uwikłani są bohaterowie. Akcja rozgrywa
się w dwóch przestrzeniach czasowych, które w końcu łączą się. Mroczna przepełniona
przemocą przeszłość, powoli wdziera się w cichą, stateczną teraźniejszość, burząc
spokój bohaterów.
Kate – to młoda kobieta, która znalazła wreszcie bezpieczne
miejsce. Jednak sielankowy nastrój rodzącego się uczucia, beztroski lata
zostanie nagle przerwany. Czy mimo to małe amerykańskie miasteczko okaże się dla
niej bezpieczna przystanią?
Autor daje odpowiedzi na trudne sytuacje życiowe, rozwiązuje
problemy moim zdaniem w sposób zbyt oczywisty. W powieści wszystko można
wyjaśnić, nie ma dylematów bez dobrego wyjścia. Może taki był zamiar Sparksa?
Znajdujemy w niej rozwiązania, rzadko zdarzające się w prawdziwym życiu.
Książkę czyta się w napięciu, typowo skonstruowany wątek sensacyjny, oraz
stopniowe odsłanianie przeszłości bohaterki ożywiają senną fabułę. Natomiast dziwny,
niepasujący do powieści realistycznej jest motyw oniryczno-wizyjny.
Wprowadzenie postaci, która okazuje się, zjawą zaświatów, w pewnym sensie alter
ego bohaterki, uzupełnia charakterystykę psychologiczną Kate, jednak powoduje
dysonans w konwencji powieści prostej obyczajowej opartej na zasadzie mimesis.
Może niepotrzebnie pisarz próbował odkryć tajniki psychiki młodej kobiety?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz