Czasami czytając powoli wtapiam się w książkę, staję się częścią bohaterów,
jestem w miejscach, w których oni bywają, czuję za nich i za siebie, mój świat
przenika świat powieści.
Zapominam o rzeczywistości, o problemach, gdzieś uciekają wszelkie lęki, po
prostu czytam… Niekiedy w książkach znajduję swoje myśli, odkrywam świat
podobny do mojego, mój punkt widzenia. Wtedy jest najfajniej.
Tak stało się ze „Złodziejką książek”. Powieść stopniowo rozwija się,
ujawnia tło historyczne istotne dla zrozumienia psychiki bohaterów. Utwór
oczami małej dziewczynki ukazuje nazizm rodzący się w latach 30 w Niemczech,
prześladowania Żydów, palenie książek, tragedię zwykłych niemieckich rodzin,
gdy bliska osoba staje się wyznawcą Hitlera. Widzimy okrucieństwo i piękno
istniejące obok siebie. Widzimy do czego mogą doprowadzić pozornie niewinne
hasła nacjonalistyczne. Ta świadomość jeszcze bardziej przeraża w dzisiejszym
świecie, gdy nacjonalizm odradza się w wielu krajach i mylony jest z
patriotyzmem.
Narrator pokazuje świat małej dziewczynki, adoptowanej przez
starsze małżeństwo, po tym, gdy ojciec komunista zaginął, brat zmarł podczas
podróży, a matka oddała ukochane dziecko, by je uratować. Na początku tylko
domyślamy się całego kontekstu wydarzeń. Prawdę odkrywamy stopniowo wraz z
główną bohaterką – złodziejką książek. Tylko czasami narrator wyjaśnia więcej,
wprowadza w absurdalną rzeczywistość państwa nacjonalistycznego, wychowanie
dzieci w szkołach, wywieszanie flag hitlerowskich, lęk przed władzą i … ukrywanie
Żydów. Ciekawa forma narracji, pojawiające się kilkuzdaniowe notatki –
podsumowania, autotematyczne wstawki o tworzeniu powieści wyjaśniają jeszcze
raz sytuację, podkreślają, to, co istotne. Co jakiś czas narrator wybiega w
przyszłość, pokazuje śmierć, która dopiero nastąpi, pokazuje ocalenie, które cudem
dopiero nastąpi.
Kim jest ów opowiadacz ? Zbieraczem dusz ? Aniołem stróżem? Jego świat
postrzegany z dystansu, to świat okrucieństwa i miłości, przemocy i
miłosierdzia, jednak narrator wprowadza spokój nawet w
najtragiczniejszych momentach. Tak jak otula miłością dusze zmarłych, tak
łagodzi emocje czytelnika.
Skąd tytuł „Złodziejka książek”? Chowając braciszka mała dziewczynka w
śniegu znalazła podręcznik grabarza. To była ostatnia rzecz, która łączyła ją z
bratem i biologiczną matką, to była pierwsza książka, którą przeczytała i
ukradła.
„Złodziejka książek” – wraca do tematu II Wojny Światowej. Autor
urodził się wiele lat później, historię mógł znać tylko z opowieści dziadków,
ale dzięki temu, pokazując ofiary faszyzmu spojrzał na tamte czasy z dystansem,
Akcja dzieje się w Niemczech, ale bohaterowie nie są hitlerowcami, choć ich
bliscy, znajomi wyznają ideologię faszystowską. Powieść Markusa Zusaka
pokazuje ludzi słabych i silnych, wrażliwych, kochających, zmagających się z codziennością
końca lat trzydziestych, potem z rzeczywistością wojenną.
Bohaterowie cierpią i giną w czasie nalotów na niemieckie miasta. Powieść
ukazuje zło wojny, które dotyka wszystkich, niezależnie od tego, po której
stronie stoją. Po stracie syna tak samo cierpi matka kata i matka
ofiary. Śledząc losy bohaterki, gdzieś między wierszami, zauważamy, jak trudno
w tamtych czasach było być Niemcem, jak jeden człowiek wpływając manipulując
częścią społeczeństwa unieszczęśliwił cały naród niemiecki. Ów mechanizm
historii i życia społecznego może niestety powtórzyć się w każdym
państwie.