Maureen Wartski Uciekinierka



„Uciekinierka” to powieść dla młodzieży, o problemach nastolatek. Młoda dziewczyna, znikając z domu. Zmieniła życie całej rodziny: siostry i całkiem małego jeszcze brata, rodziców, którzy wciąż mają nadzieję, że żyje. Maureen Wartski w prosty sposób analizuje psychikę bohaterów: mamy, taty, dzieci. Każdy w inny sposób radzi sobie z samotnością, każdy sam zmaga się z trudną sytuacją, szuka przyjaciół. Uciekinierkę poznajemy tylko z opowieści. Druga dziewczynka pisze listy do siostry, wciąż pamięta, że ta obiecała odezwać się, próbuje zrozumieć, dlaczego uciekła. Przeżywa dramat, ponieważ wydaje jej się, że rodzice myślą tylko o uciekinierce. że nigdy jej nie dorówna… Jest samotna, wspiera ją jedynie pielęgniarka, której kotami opiekuje się. Samotna też czuje się matka - jej terapią są spotkania z jasnowidzką, samotny jest pozornie twardy ojciec niewspominający nigdy o zaginionej córce, który w ukryciu przegląda album z jej zdjęciami.
Książkę powinni przeczytać też rodzice. Autorka w prosty sposób pokazuje sposób rozumowania nastolatek, trudne relacje wśród rówieśników przyczyny dziwnych z punktu widzenia dorosłego decyzji.


Ewa Zientek „W stronę czerwieni”



Mój początek znajomości z tą książką był trudny.  Wydawała mi się sztuczna, zbyt trywialna, fascynacja bohaterki postacią poetki –Marii Komornickiej nie łączyła się z treścią. A przecież właśnie z powodu Komornickiej sięgnęłam po tę powieść. Uwielbiam poezję Młodej Polski, dekadencką atmosferę krakowskiej cyganerii, którą w tym mieście czuje się i dziś. Czytałam Komornicką-poetkę niepokorną, odrzuconą, przez swoją inność, samotność, zmagania z tożsamością. Dziś nadal kocham Młoda Polskę i Kraków, ale równie ważna jest dla mnie różnorodna poezja i literatura współczesna.
Bohaterka powieści, typowa pracownica korporacji, próbuje zmienić swoje zbyt zwykłe zbyt codzienne życie , w którym miłość zastąpiła rutyna a praca zbyt stresuje. Pisząc scenariusz filmu o życiu Komornickiej, podąża z jej śladem aż do Paryża. Próbując zrozumieć poetkę przeżywa miłość, a może… tylko zauroczenie i fascynację? Myśli o dorastających dzieciach, o mężu, który wyjechał do pracy, a raczej uciekł od niej.  Tym czasem kończą się wakacje w Paryżu…

Harlan Coben „Tęsknię za Tobą”



Tytuł może sugerować, że jest to powieść o miłości. Wprawdzie pojawia się wspomnienie zawiedzionego uczucia sprzed lat, jednak staje się ono tylko początkiem kryminalnych wątków. Silna, często obcesowa policjantka serfując po portalu randkowym natrafia na profil swego byłego narzeczonego. Równocześnie odbiera telefon od nastolatka zaniepokojonego zniknięciem matki. Czy wrażliwy chłopiec uroił sobie porwanie? Może matka po prostu wybrała się w romantyczną podróż z ukochanym i nie chciała wtajemniczać zbyt pilnującego ją syna? Czy policjantka będzie próbować rozwikłać tę sprawę? Jakie znaczenie mają niewyjaśnione historie z przeszłości? .

„Pamiętnik” Nicholas Sparks



Powieść ukazuje zwykłą historię miłości, tak prostą, że aż irytuje tkliwością, wydaje się za słodka, nieprawdziwa… Niesłusznie! Takie scenariusze pisze przecież życie. Rozstania, powroty, małe i duże dramaty tworzą nasz świat. Dlaczego nie mogą być inspiracją dla twórców?
 Od pierwszych stron powieści zastanawiamy się, jak skończy się pierwsza miłość młodych ludzi? Czy ich uczucie przetrwa rozstania, pokona czas? Nie spodziewamy się dramatu, który rozegra się pod koniec powieści.
W ową słodką opowieść niepokój wprowadza retrospekcja. Narrator przypomina, bowiem wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat. Nie nam –czytelnikom, ale bliskiej sobie osobie.
Charlote Link „Oszukana”
„Oszukana” –to powieść sensacyjno psychologiczna. Zabójstwo znanego policjanta rozpoczyna trzy wątki - wiąże losy pozornie niezwiązanych ze sobą osób. Wartką ciekawą akcję wzmacnia analiza psychologiczna postaci, które nie są tylko ofiarami, tylko policjantami, czy zbrodniarzami. Każdy z bohaterów ma swoją historię uzasadniającą ich obecną sytuację. Stopniowo odkrywamy kolejne zagadki, przyczyny dziwnych niewyjaśnionych zabójstw, przyglądamy się reakcjom i wyborom bohaterów.
Córka zabitego- Kate próbuje zrozumieć, dlaczego jej ojciec zginął, jaki związek z jego śmiercią maja inne morderstwa? Zastanawiamy się, czy i jaką rolę w tej zagmatwanej historii pełni biologiczna matka, adoptowanego pięciolatka?  Kim jest pewien rosły blondyn, pojawiający się tam, gdzie dzieją się morderstwa? Intryguje Jane-zdolna młoda policjantka, która odnajduje uwięzioną rodzinę…, ale jej życie jest pełne tajemnic. Jakich?... Kto jest „oszukaną” –wyjaśni się dopiero pod koniec powieści.

Szczepan Twardoch „Król”



Warszawa międzywojenna. Środowiska żydowskie. Książka ciekawa oddająca koloryt miasta, delikatnie odsłaniająca nieznane realia społeczno polityczne lat trzydziestych, ale też książka mroczna, przerażająca naturalistycznymi opisami zabójstw, przemocy, seksu. Ciekawa konstrukcja narracji, pozwala czytelnikowi zrozumieć wybory opisywanych postaci, na chwilę utożsamić się z nimi, przeżywać ich dramaty i uniesienia. Narrator przedstawia rzeczywistość z perspektywy nastoletniego żydowskiego chłopca oraz dojrzałego pisarza, wybiega w przyszłość, by po chwili wrócić do głównego wątku powieści, cofa się, wyobraża sobie inny scenariusz zdarzeń, wprowadza monologi wewnętrzne. Jednak nigdy nie ocenia bohaterów. Sprawia, że ich rozumiemy, że nie odrzucamy nawet tych, których systemu wartości nie akceptujemy. Jego postaci nie są, bowiem, jednoznaczne. Cynizmowi, brutalności, przemocy towarzyszy czułość i miłość, troska o bliskich.
Pisarz przedstawia inne oblicze międzywojennej Warszawy – świat bogactwa, seksu, przemocy, ale i honoru patriotyzmu. (  W końcu jeden z bohaterów powtarza, że walczył w wojnie polsko-radzieckiej.

Bohater to nastoletni gimnazjalista – Mojżesz Bernstajn, wychowany w poszanowaniu tradycji żydowskiej. Ojciec ciężko pracuje, by utrzymać rodzinę, zapewnić dzieciom wykształcenie. Tragiczne wydarzenia zmieniają życie chłopca. Poznajemy środowisko innych Żydów -”bandytów żydowskich” bogatych, zajmującymi się nie zawsze uczciwymi interesami, obracającymi się w półświatku warszawskim Jeden z nich – bokser –Jakub Szapiro, fascynuje i zarazem przeraża chłopca. Boks mentalnie młodemu będzie towarzyszył już zawsze.
Zbliża się II Wojna Światowa. W Dachau jest już obóz koncentracyjny, w Polsce ONR organizuje demonstracje nacjonalistyczne, Żydzi bronią się, organizują kontrmanifestacje, Wiedzą o koncentracyjnych obozach pracy, wiedzą o Berezie. Najlepszym wyjściem okazuje się ucieczka z Polski- ich ojczyzny do Palestyny.. Zresztą, czy ich ojczyzny? Szapiro w pewnym momencie ma wątpliwości. Dlaczego walczył po stronie polskiej? By zmierzyć się z antysemityzmem?
W owej mrocznej Warszawie rodzi się miłość – pierwsza, nieśmiała, choć w tym środowisku po prostu bierze się kobiety, rodzi się też pożądanie. W owym pozornym chaosie wielu zdarzeń, wspomnień, przemyśleń, seksu, zabójstw, przemocy bohaterowie przeżywają swoje dramaty, dokonują tragicznych wyborów… Już niebawem rozegra się dramat getta warszawskiego!. Jak zachowa się tytułowy „król” ? Zresztą, kto jest „królem Warszawy”?


Haruki Murakami Zawód: powieściopisarz



„Zawód powieściopisarz” – to zbiór esejów o… pisaniu powieści.Japoński pisarz, snuje refleksje o własnej twórczości, ujawniając warsztat twórczy, rozterki towarzyszące kreacji powieściowej rzeczywistości, zmagania się z brakiem akceptacji i krytyką literacką.
Pisarzem został właściwie przez przypadek, nie planował tego, nie uczył się w tym kierunku, po prostu po obejrzeniu pewnego meczu, postanowił pisać.
Haruki Murakami opowiada o trudnych początkach, gdy jako młody mąż z trudem utrzymywał rodzinę imając się różnych prac. Wówczas jeszcze nie pisał. Kończył studia, choć uważał, że dyplom nie jest mu do niczego potrzebny. Nie miał czasu, bo jak twierdzi pisanie wymaga spokoju, braku pośpiechu, przynajmniej on, jako pisarz, potrzebuje owej wolności duchowej, by móc skupić się na dostrzeganiu tematów w otaczającym świecie. Należy do pokolenia, które nie przeżyło wielkich wojen, ważnych rewolucji – dostarczających pisarzom tematów, dlatego jego inspiracją była rzeczywistość.
Powstawanie książki to długi proces, autokorekty, zmiany, powieść kształtuje się, rozrasta, szlachetnieje, zaczyna mieć swój własny bieg, rytm, wtedy my- czytelnicy pochłaniamy ją, kontemplujemy. Szukanie tematów, Murakami porównuje do filozofii „Zamku” F. Kafki. Pisarz otwiera odpowiednie szufladki, w których przechowuje pomysły i doświadczenia. Musi tylko wybrać właściwe szufladki, inne zostawić na później.
Murakami rzadko pisze eseje, jak twierdzi woli oddać się tworzeniu powieści, przenieś się w fikcyjny świat jego bohaterów. Eseje, choć o warsztacie twórcy, wprowadzają w świat autora, ukazują jego fascynacje, fakty biograficzne, anegdoty i opowieści o codziennym życiu o relacjach z ludźmi. Wyłania się z nich niezwykła osobowość: wrażliwy twórca, świadomy swej wartości, niepoddający się druzgocącej krytyce, równocześnie skromny, dostrzegający swoje niedoskonałości.

Kazuo Ishiguro „Pejzaż w kolorze sepii”




Dawno nie pisałam. Nie miałam czasu, czytałam tylko to, co potrzebne mi zawodowo.
Wracam, pewnie na moment. Dopiero w wakacje znów odwiedzę światy bohaterów książek.

Teraz na chwilę zatrzymałam się przy Kazuo Ishiguro. „Pejzaż w kolorze sepii” to pierwsza książka noblisty.
Czytając ją przypomniałam sobie podróże do przeszłości w „Pannach z Wilka” J. Iwaszkiewicza a nawet bardziej w „Poszukiwaniu straconego czasu” M. Prousta.  W powieści japońskiego pisarza teraźniejszość miesza się z przeszłością, tak jak u Prousta wspomnienie, wywołuje strumień skojarzeń, przywołuje odległe zdarzenia a raczej dalekie emocje, stłumione przez czas, może przez próby wyparcia ich. Bohater Iwaszkiewicza dosłownie wracał do dawnych miejsc i dopiero wtedy próbował przeżyć dawne emocje. Bohaterka Ishiguro wraca do myśli związanych z miejscami, osobami, wydarzeniami. Nawet, gdy mentalnie jest w świecie sprzed lat i jeszcze raz próbuje zmierzyć się z emocjami, podświadomie postrzega go z pespektywy późniejszych doświadczeń. Trochę jak w realistycznym śnie: jesteśmy w środku wydarzeń, ale nasza świadomość mówi, że to się nie dzieje już, coś zaczyna się, ale nagle urywa się, pojawia się poprzedni albo nowy wątek. Akcja książki rozpoczyna się w Anglii. Narratorka. po śmierci męża-ojca drugiej córki, mieszka sama w dużym domu. Sama musi zmierzyć się z teraźniejszością.  Myślami wraca do Japonii. Przenosi nas do rzeczywistości Nagasaki po wojnie, przez moment pojawia się informacja o wybuchu jądrowym, zauważamy, jakie zmiany zaszły w społeczeństwie japońskim. Poznajemy przyjaciółkę narratorki i jej córeczkę.  Te przecież zwykłe, realistycznie opisane historie, tworzą atmosferę tajemnicy, niewyjaśnione, prowokują do refleksji.  To pejzaż w kolorze sepii. Taki odcień kojarzy mi się, że starymi wyblakłymi zdjęciami. To kolor wspomnień, wyciszenia, rozmyślań…



Dawid Lagercrantz Mężczyzna ,który gonił swój cień





To kolejna już kontynuacja Millenium Stiega Larssona. Nie będę porównywać tych książek, ponieważ uważam, że muszą różnic się. Obaj autorzy są świetni, ale przecież Lagercrantz nigdy nie napisze tak jak Larssen, czy Boawn albo King, ponieważ jest Dawidem Lagercrantzem. Każdy pisarz ma swój niepowtarzalny styl, sposób kreacji świata, formułowania myśli.

W powieści oczywiście spotykamy znanych bohaterów Mikaela Blomkvista i Elisabeth Salander,
a także Bublanskyego i inne drugoplanowe postaci. Główny wątek wiąże się z dzieciństwem Salander, która na początku powieści siedzi w więzieniu, gdzie po wizycie jej dawnego opiekuna dowiaduje się o istnieniu tajnych dokumentów dotyczących jej dzieciństwa. Salander w poprzedniej części uratowała życie chłopcu, mimo że robiła to jak zwykle na granicy prawa, albo nawet niezgodnie z prawem, powinna zostać uniewinniona. Jednak… Motyw więzienny był zapewne konieczny, zbudował napięcie, dał okazję powrotu do wątków z poprzednich części „Millenium”, wprowadził nowych bohaterów.
Dzieciństwo Salander i jej siostry bliźniaczki, powiązane jest z pewnym eksperymentem psychologiczno –społecznym, który przyczynił się do znanych już nam z trylogii dramatycznych losów głównej bohaterki, ale też, jak się okaże innych bliźniaków. Lagercrantz w sprytny sposób przypomina czytelnikowi tamtą sytuację, by budować, a właściwie rozwijać wątek eksperymentu.
Równocześnie Salander jak zwykle daje się poznać, jako obrończyni skrzywdzonych, sama wymierza karę za dyskryminowanie innej więźniarki, sprzeciwia się nieokiełznanej zemście, narażając siebie na śmiertelne niebezpieczeństwo.
Narrator stopniowo przedstawia nowe fakty, odkrywa tajemnice, wyjaśnia otwarte na początku powieści wątki.
Brakuje mi jednak trochę Blomkvista, chciałabym, aby jego rola była większa, brakuje mi też głębszych emocji między Salander i Blomkvistem, tak świetnie nakreślonych w pierwszej i trzeciej części „Millenium”.  Książkę czyta się dobrze, ale …. Nie kończę, bo jak nie raz, chciałam stwierdzić, że jest zbyt przewidywalna. Czepiam się oczywiście!


„Złodziejka książek” Marcus Zusak



Czasami czytając powoli wtapiam się w książkę, staję się częścią bohaterów, jestem w miejscach, w których oni bywają, czuję za nich i za siebie, mój świat przenika świat powieści.
Zapominam o rzeczywistości, o problemach, gdzieś uciekają wszelkie lęki, po prostu czytam… Niekiedy w książkach znajduję swoje myśli, odkrywam świat podobny do mojego, mój punkt widzenia. Wtedy jest najfajniej.
Tak stało się ze „Złodziejką książek”. Powieść stopniowo rozwija się, ujawnia tło historyczne istotne dla zrozumienia psychiki bohaterów. Utwór oczami małej dziewczynki ukazuje nazizm rodzący się w latach 30 w Niemczech, prześladowania Żydów, palenie książek, tragedię zwykłych niemieckich rodzin, gdy bliska osoba staje się wyznawcą Hitlera. Widzimy okrucieństwo i piękno istniejące obok siebie. Widzimy do czego mogą doprowadzić pozornie niewinne hasła nacjonalistyczne. Ta świadomość jeszcze bardziej przeraża w dzisiejszym świecie, gdy nacjonalizm odradza się w wielu krajach i mylony jest z patriotyzmem.
  Narrator pokazuje świat małej dziewczynki, adoptowanej przez starsze małżeństwo, po tym, gdy ojciec komunista zaginął, brat zmarł podczas podróży, a matka oddała ukochane dziecko, by je uratować. Na początku tylko domyślamy się całego kontekstu wydarzeń. Prawdę odkrywamy stopniowo wraz z główną bohaterką – złodziejką książek. Tylko czasami narrator wyjaśnia więcej, wprowadza w absurdalną rzeczywistość państwa nacjonalistycznego, wychowanie dzieci w szkołach, wywieszanie flag hitlerowskich, lęk przed władzą i … ukrywanie Żydów. Ciekawa forma narracji, pojawiające się kilkuzdaniowe notatki – podsumowania, autotematyczne wstawki o tworzeniu powieści wyjaśniają jeszcze raz sytuację, podkreślają, to, co istotne. Co jakiś czas narrator wybiega w przyszłość, pokazuje śmierć, która dopiero nastąpi, pokazuje ocalenie, które cudem dopiero nastąpi.
 Kim jest ów opowiadacz ? Zbieraczem dusz ? Aniołem stróżem? Jego świat postrzegany z dystansu, to świat okrucieństwa i miłości, przemocy i miłosierdzia, jednak narrator  wprowadza spokój nawet w najtragiczniejszych momentach. Tak jak otula miłością dusze zmarłych, tak łagodzi emocje czytelnika.
Skąd tytuł „Złodziejka książek”? Chowając braciszka mała dziewczynka w śniegu znalazła podręcznik grabarza. To była ostatnia rzecz, która łączyła ją z bratem i biologiczną matką, to była pierwsza książka, którą przeczytała i ukradła.
„Złodziejka książek” –  wraca do tematu II Wojny Światowej. Autor urodził się wiele lat później, historię mógł znać tylko z opowieści dziadków, ale dzięki temu, pokazując ofiary faszyzmu spojrzał na tamte czasy z dystansem, Akcja dzieje się w Niemczech, ale bohaterowie nie są hitlerowcami, choć ich bliscy, znajomi wyznają ideologię faszystowską.  Powieść Markusa Zusaka pokazuje ludzi słabych i silnych, wrażliwych, kochających, zmagających się z codziennością końca lat trzydziestych, potem z rzeczywistością wojenną.
Bohaterowie cierpią i giną w czasie nalotów na niemieckie miasta. Powieść ukazuje zło wojny, które dotyka wszystkich, niezależnie od tego, po której stronie stoją. Po stracie syna tak samo cierpi   matka kata i matka ofiary. Śledząc losy bohaterki, gdzieś między wierszami, zauważamy, jak trudno w tamtych czasach było być Niemcem, jak jeden człowiek wpływając manipulując częścią społeczeństwa unieszczęśliwił cały naród niemiecki. Ów mechanizm historii i życia społecznego  może niestety powtórzyć się w każdym państwie.


Dan Brown „Początek”




Dlaczego lubię Dana Browna?
Jego powieści trzymają w napięciu. Miłośnicy sensacji na pewno znajdą, to co lubią najbardziej: szybką akcję, dociekanie zagadki, zagrożenie głównego bohatera, który uwikłany jest w nie zawsze zrozumiałą dla siebie sytuację, ucieczki, namierzanie przeciwnika.

Powieści autora „Kodu Leonarda da Vinci” kryją zawsze tajemnicę, której źródło związane jest z kulturą, nauką, cywilizacją.  Odkrycie i odczytanie szyfru umożliwiającego  rozwiązanie zagadki wymaga głębokiej wiedzy. Wszystkie powieści toczą się w świecie nauki i naukowców. Wiedza jest ich przekleństwem, ponieważ naraża na niebezpieczeństwo, ale równocześnie umożliwia  ocalenie. Czytając powieści zagłębiamy się w świat technologii informatycznych, w świat historii, sztuki, poznajemy nieznane historie.

 Akcja „Początku” również osnuta jest wokół sztuki, literatury, nauki i filozofii. Istotną rolę odegrają: filozofia Nietsche’go i poezje Blake’a, zabytki architektury w Hiszpanii
Robert Langdon – naukowiec, profesor uniwersytetu Harwarda, znawca symboli kultury zostaje wplątany w niezwykłą historię z zabójstwem w tle. Jego przyjaciel i student-znany ateista, futurysta Edmond Kirsch ma przedstawić prezentację , która być może zmieni naszą wizję świata. Czy udało mu się znaleźć odpowiedź na odwieczne pytanie: skąd przyszliśmy, dokąd Idziemy?” Jaką rolę odegra narzeczona przyszłego króla Hiszpanii i … Winston – wytwór technologii , który swoje imię nieprzypadkowo zawdzięcza Churchilowi?
Główny bohater opowiada sztukę, filozofię, naukę, bowiem  tylko wiedza i technologia pomagają bohaterom rozwiązać zagadkę.
Książka wstrząsa, gdyż dotyka problemów ostatecznych. To sensacyjna literatura, która zmusza do refleksji o naszej egzystencji.
Chwilami wydaje mi się jednak, trochę przegadana, długie wywody  o nauce i kulturze są niewątpliwie ciekawe, ale za bardzo wstrzymują akcję. W poprzednich powieściach historia dzieł kultury bardziej współuczestniczyła w akcji, odgadnięcie tajemnicy tekstu kultury oznaczało kolejny krok w dotarciu do sedna historii.



Antoni Libera "Madame"

 Czytając  „Madame” powróciłam myślami do  czasów szkolnych. Choć Antoni  Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u...