Znów niechcący pożyczyłam książkę, którą kiedyś czytałam.
Wzięłam sobie na wakacje powieść, którą dobrze czyta się i w pociągu, i
wieczorami odpoczywając po górskich wędrówkach. Jako, że nie miałam nic innego
drugi raz spotkałam się z bohaterami tej dziwnej historii? Tym razem jednak, może,
dlatego, że czytając, przypominałam sobie wydarzenia, które nastąpią, więc
bardziej niż na akcji skupiałam się na motywacjach psychologicznych bohaterów,
ta pozornie lekka książka wydała misie mroczna, przygnębiająca.
„Syrenka” – to dobra trzymająca w napięciu od pierwszych
stron sensacja. Historię debiutu pisarza, tajemniczego zaginięcia jego przyjaciela,
przeplatają wątki dotyczące innych bohaterów, ich romanse, trudne relacje
rodzinne, choroba żony oraz fragmenty „Syrenki” – debiutanckiego bestsellera,
wokół którego toczy się wątek kryminalny. Tajemnicze listy poszukiwania
zaginionego zaczynają łączyć się w logiczną całość. Nagłe zwroty akcji, groźby
wobec rodziny pisarza, tajemnicza niebieska sukienka ukrywana w walizce i
przeszłość, która budzi się i brutalnie wchodzi w życie bohaterów trzymają w
napięciu. Czytając pierwszy raz, parę razy byłam zaskoczona, parę razy dumna,
że wcześniej przewidziałam powiązania, jednak, nie pamiętałam, zakończenia.
Może nie chciałam pamiętać? Zbyt mnie przeraziło?