Mam wrażenie, że wszystkie
książki, które ostatnio czytam mają jakieś przesłanie. Często jest ono zbyt
oczywiste, łatwe do odczytania, tak jak w bajkach, ale to tylko moje odczucie.
Moja podświadomość pewnie porównuje z utworami typu „Sto lat samotności” Marqueza czy „Mistrzem i Małgorzatą”
Bułhakowa, a przecież to zupełnie inna literatura.
Taką książka jest „Wiadomość”. Stewardesa informuje podróżnych o
problemach samolotu. Jeden
z pasażerów wyciąga z kieszeni papier po kanapce, na którym pisze list
do syna i zamyka go
w butelce. Tak rozpoczyna się powieść.
Bohaterką jest dziennikarka,
szukająca ciekawego, ale równocześnie prawdziwego tematu. Przez kilka dni media
żyły katastrofą samolotu, jednak ponieważ wszystko zostało już wyjaśnione
redakcja postanowiła więcej nie pisać na ten temat. Gdy zniechęcona sytuacją w
redakcji, postanawia pójść na urlop, przychodzi do niej mieszkanka miasta z kartką, którą
znalazła na plaży. Wszystko wskazywało na to, że pasażer samolotu napisał list
do dziecka. Czy taka kartka mogła przetrwać? Czy mieszkanka miasta chciała w
ten sposób zdobyć popularność? Jeśli to prawda, czy można znaleźć adresata
listu?
Powieść ukazuje często
skomplikowane relacje międzyludzkie, porusza problem etyki dziennikarskiej,
prowokuje do refleksji o uczuciach do bliskich, by na końcu zaskoczyć
niezwykłym odkryciem. Uważny czytelnik pewnie wcześniej domyśli się rozwiązania,
powiąże przedstawione informacje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz