"Nie ma" Mariusz Szczygieł -spotkanie kolejne

 

Spotkania kolejne, z ojcem w Pradze czeską muzyką i czeskim patriotyzmemnn i... z czeskim językiem. Potem poznajemy historię Ewy i jej pamiętnika zapisanego w Excellu. Tak w Excellu… Mała dziewczynka, która kupowała rodzicom wódkę, znalazła zmarłego ojca, w szkole była najlepsza, bo tak postanowiła, ale jak wstydziła  się brudnych nóg na wuefie! W domu nie było bieżącej wody, nie było niczego poza pijanym towarzystwem. Mimo wszystko to historia o tym jak cieszyć się życiem, o dobrych ludziach i o tym jak stać się silnym.


Uwielbiam styl tekstów Szczygła, prosty i zarazem  poetycki język, urywane myśli, żywy zapis rozmowy i jego komentarze jak ten na wstępie do historii Ewy o najważniejszym, które zaskakuje, o którym nie wiemy, że zdarza się właśnie.
Sposób kreowania wątku w tekstach Szczygła przypomina poezję. Przykladem  historia Ludwiki i Zosi Woźnickiej. Jedna jest pisarką, druga bardziej krytykiem. Obie bliżniaczki, popełniają samobójstwo, dlaczego?
To nie jest tekst chronologicznie opisujący losy pisarki, przypomina bardziej rozsypane notatki. Przez to intryguje, przez to czyta się jak poezję, łącząc luźne skojarzenia, zapiski rozmów. 

 

"NIE MA" MAriusz Szczygieł

 


Pierwsza  historia „Czytanie ze ścian". Podróż metrem, rozważanie o ludziach, o nas, o tym, że gramy zawsze, że gramy jadąc tramwajem. Nasza postawa to gra dla widzów - współpodróżnikow, gombrowiczowska forma inaczej. Podróż metrem i pzrypadkowo przeczytany wiersz na ścianie, który poruszył autora i stał się duszą dalszej opowieści. Poezja musi pzrecież dotrzeć do nas, poeta musi trafić na moment współodczuwania .Ów niepodpisany wiersz zaczarował autora. Zaczął szukać wiadomości o autorce. To było jeszcze przed internetem.Takowe poszukiwania wymagały żmudnego szperania w bibliotekach. W ten sposób dowiedzieliśmy się o czeskiej poetce,która późno debiutowała, o jej emigracji, samobójstwie męża, przesłuchaniach. Zwykła urokliwa opowieść o spotkaniu z literaturą i nieprzeciętną osobą... Zachęca do poznania następnych…, o których opowiem później.

 

Ałbena Grabowska „ Matki i córki”

 


Losy jednej rodziny pogmatwała historia i zbieg przypadków. Fabuła rozgrywa się wspólczesnie, ale retrospekcje siegają zsyłek na Syberię po powstaniu styczniowym.W ten sposób poznajemy dramaty kobiet z jednej rodziny  z różnych epok Czy jest to powieść historyczna? Nie !  Historia tworzy tylko tło. Bohaterką jest młoda dziewczyna, która przez przypadek dowiaduje się, że jest wnuczką znanej skrzypaczki. Nie znała parwdziwego nazwiska babci, dlaczego? Dlaczego w rodzinie są same kobiety, nie mówi się o ojcach? Czy tajemnica zostanie rozwikłana? Co je łączy?

Powieść dobrze czyta się, cały czas trzyma w napięciu, zwłaszcza fragmenty dotyczące obozów wprowadzają  dreszczyk emocji.  

Rebecca Solnit - "Mężczyźni objaśniają mi świat"


Ciekawa pozycja, zbiór esejów dotyczących relacji między światem mężczyzn i kobiet. Autorka odwołuje się do badań naukowych,własnych doświadczeń, ale też znanych afer spoleczno-politycznych. Pokazuje kulturowe uwarunkowania roli kobiety w świecie.Choć wiele zmieniło się, istnieją prawa kobiet, często czujemy się słabsze, pozwalamy na dominację mężczyzn.Stąd przemoc domowa,  stąd molestowania w pracy gwałty. Ciekawe rozważania, które warto przeczytać, a miłośnicy Virginii Voolf, znajdą inną niż wszystkie interpretację jej twórczości. Słowa kkucze esejów Rebecca Solnit to: czujmy się wolne i silne.

"Warszawa Skamandrytów" Lidia Sadowska –Mokkas


 Dawno nie pisałam. Brakowało czasu podczas pracy zdalnej a lektury, które czytałam nie pasowały do profilu bloga, w którym rzadko zamieszczam recenzje tzw. "mądrych książek".
„Warszawa skamandrytów" też nie jest książką kultury popularnej, jednak przeczytać ją może każdy,  nie tylko polonista, czy krytyk literacki.

W okresie dwudziestolecia międzywojennego Skamandryci to pierwszą grupa literacka, która wyzwoliła się z konieczności podejmowania wątków narodowych, opłakiwania przegranych powstań, uświęcania bohaterów. Młodzi twórcy zachłysnęli się codziennością. Choć oczywiście różnili się, byli wyrazistą grupą. Lechoń, Słonimski, Tuwim, Wierzyński, Iwaszkiewicz stworzyli Skamander i tradycję spotkań "Pod Pikadorem". Z elitą poetów byli związani i inni: Pawlikowska, Fischer, Miłosz, Gombrowicz. Książka nie jest biografią, raczej opowieścią o grupie twórców i Warszawie, w której realizowali się, opowieścią napisaną w przystępny sposób pięknym, ale prostym językiem. Myślę, że każdy może na chwilę spróbować się oderwać od powieści akcji, czy uczuciowych dramatów fikcyjnych bohaterów, by poczytać o pierwszych krokach w Warszawie przyszłych poetów, poznać plotki, z ich życia, ich fobie,wzajemne reakcje. Warto poznać klimat ówczesnej Warszawy, nieznane
z lekcji szkolnych historie młodych tworzących po raz pierwszy w wolnym kraju, euforię i radość lat dwudziestych oraz nastrój katastrofizmu i zbliżającej się wojny w latach trzydziestych. 

Stepfen King „Lokatorka”


„Lokatorka" – to genialny thriller psychologiczny. Autor zbudował ciekawą konstrukcję fabuły, która pozwala równocześnie śledzić i porównywać losy dwóch młodych dziewczyn, uwikłanych
w trudne relacje z bliskimi.
Dwie lokatorki w różnym czasie wynajmują ten sam tajemniczy nowoczesny dom, zbudowany przez znanego architekta. Zamieszkanie w nim oznacza zgodę na dziwne zasady stworzone przez właściciela, zdanie swoistego egzaminu weryfikującego kandydatów. Sam właściciel-architekt, skrywa tajemnicę –tragedię rodzinną sprzed lat. Dom pierwotnie miał wyglądać całkiem inaczej, całkiem zwyczajnie, jednak okoliczności spowodowały, że stał się nowoczesną technologicznie fortecą.
 Do tego domu młody człowiek przynosi kwiaty, ponieważ zmarła tu jego ukochana. Lokatorka, próbując poznać tę historię, odkrywa coraz bardziej dramatyczne wydarzenia.
Czy mamy do czynienia z socjopatą, z którego ręki giną młode kobiety? Kto nim jest? Odpowiedź początkowo wydaje się oczywista, ale z czasem wszystko komplikuje się, żadna z prawd nie jest pewna. Kłamstwo, projekcja odsłaniają kolejne fakty. Czytelnik zmuszony jest do układania literackich puzzli.
Tłem tych wydarzeń są emocje bohaterów. Równocześnie rozgrywają się, bowiem dramaty psychologiczne, każda postać przeżyła traumę, tragedię, która zmieniła jej życie.

Paulina Simons „Dziewczyna z Times Square”



Wyobrażam sobie słynną ulicę w Nowym Jorku o młodą dziewczynę, która w deszczu czeka na autobus… W liceum namalowałam taki obraz: Dziewczyna z parasolką w strugach deszczu.
Zaintrygował mnie tytuł i okładka książki, które przypomniały tamte młodzieńcze emocje. Tak zaczęła się moja przygoda z Lili –główną bohaterką powieści.
Już na początku utworu poznajemy młodą studentkę, która wynajmuje mieszkanie razem
z koleżanką. Rozstaje się właśnie z chłopakiem, wykupuje los na loterii, spotyka się z babcią, która zmusiła ją do odwiedzenia do matki.
Jej przyjaciółka znika. Detektyw uświadamia Lili, jak mało o niej wiedziała. Poszukiwania zaczynają odkrywać dramatyczne fakty, powiązania bliskich Lili. Wątek sensacyjny nie jest jednak jedynym w utworze. Równocześnie rozgrywa się walka Lili z białaczką, rodzi delikatne uczucie do człowieka znienawidzonego przez rodzinę.
Każdy z bohaterów skrywa jakąś trudną historię, zmaga się z przeszłością, lękami, dramatycznymi doświadczeniami. Alkoholizm, tragiczna śmierć bliskich, dziwna sekta-czy kościół, doświadczenia wojenne, brak matczynej czułości – to ich przeszłość. Czytelnik stopniowo poznaje nowe okoliczności, pojmuje dziwne zachowania bohaterów. W ten sposób „Dziewczyna z Times Squar” okazuje się powieścią psychologiczną.  Zmagania
z chorobą, chemią, wymiotami przeplatane nadzieją i porażkami, tworzą oś powieści, wokół, której rozgrywają się inne wątki. W tle pojawiają się opowieści babci Lili, która pochodzi
z Polski, przeżyła obóz koncentracyjny, uratowała żydowskie dziecko. Czy wydarzenia wojenne mogą jeszcze mieć wpływ na bohaterów, żyjących w latach dziewięćdziesiątych?
Dziewczyna z Times Squar przypomniała mi dawno malowany obraz. Wówczas też doświadczyłam raka. Zmarli po kolei moi rodzice. Opis leczenia Lili przypomniał mi moje emocje. Czułam się jak w szklanej kuli, niby uczestniczyłam w życiu, chodziłam do szkoły, ale moja świadomość utknęła jakiejś innej rzeczywistości, innym wymiarze. Dlatego te wszystkie zbyt słodkie momenty powieści, nie irytowały mnie. Myślę, że dla chorego, dla bliskiej osoby takie chwile są czymś wyjątkowym. Ja nie doświadczyłam  tych zwykłych sytuacji. Tata zmarł, po tym, jak wysłał mnie po lody do centrum Warszawy. Zrobił to chyba celowo. Gdy odchodziła mama w radiu grali piosenkę z jej młodości. Płakała… Nie mogłam nic zrobić… Wyobrażałam sobie, jak żałuje życia, które znika. Potem zaczęłam malować. Dziewczynę z długimi włosami, która sama stoi na przystanku w strugach szarego deszczu, jakby chciała zmyć emocje…

Jodi Picoult „Deszczowa noc”



Myślałam, że to książka o trójkącie małżeńskim… Myślałam, że to powieść o eutanazji,
o dylemacie, czy można zabić z miłości…
Powieść dotyka tych wszystkich problemów. Wydaje sie nam, że opisane sytuacje są oczywiste, intrygi rozwiązane. Z pierwszych kartek dowiadujemy się, że główna bohaterka organizuje wyprzedaż garażową rzeczy swojego męża, że wreszcie czuje się wolna.
Do kwiaciarni wpada po żonę szef miejscowej policji, ale zastaje tam piękną rudowłosą dziewczynę, której urokowi nie umie się oprzeć. W tym samym czasie w miasteczku inny bohater zabija żonę, ponieważ bardzo ja kochał.
Dopiero teraz czytelnik może skoncentrować się na przeżyciach bohaterów, zastanowić się, czym jest miłość? Stopniowo poznajemy ich uczucia i motywacje. Rozumiemy zachowania, które normalnie nie akceptujemy. Współodczuwamy, przeżywamy spotkania kochanków, każde zeznanie oskarżonego o zabójstwo.   
„Deszczowa noc” ma cechy powieści psychologicznej, trochę obyczajowej, trochę romansu, znajdziemy też elementy śledztwa, jednak głównym motywem jest siła miłości, refleksja:
czy miłość może krzywdzić?

Gayle Forman Zostań, jeśli chcesz



Nie wiem, jak określić tę powieść? Książka dla młodzieży? O czym świadczy język, sposób napisania prosty, oczywisty. Książka obyczajowa, troszkę  psychologiczna?
Początek przedstawiający scenkę rodzajową z życia szczęśliwej rodzinki, nie zapowiada smutnej historii. W wolny od zajęć dzień, wszyscy wybierają się w podróż.  Narratorka, snuje opowieść o swojej rodzinie, fascynacjach rodziców, miłości do muzyki i pierwszej miłości. Nastolatka straciła ukochanych rodziców i brata, sama walczy o życie. Opowiada o przeszłości, o teraźniejszości, o sprawach komicznych i poważnych. Są to jednak niezwykłe przemyślenia. W jednej z fraszek Jana Kochanowskiego, w czasie snu dusza opuszcza ciało i sama przemierza świat. Podobnie w tej książce. Dusza bohaterki wędruje po szpitalu, widzi rozpacz bliskich, próby wtargnięcia na oddział jej ukochanego. Słyszy słowa lekarza, twierdzącego, że od niej tylko zależy, czy wróci do żywych. Kilka razy powtarza je sobie. Wędrując po szpitalu odkrywa, że jej braciszek też nie żyje. Czy zechce jeszcze wrócić, czy jest coś, co może obudzić pragnienie życia?

Kazuo Ishiguro „Pejzaż w kolorze sepii”




Dawno nie pisałam. Nie miałam czasu, czytałam tylko to, co potrzebne mi zawodowo.
Wracam, pewnie na moment. Dopiero w wakacje znów odwiedzę światy bohaterów książek.

Teraz na chwilę zatrzymałam się przy Kazuo Ishiguro. „Pejzaż w kolorze sepii” to pierwsza książka noblisty.
Czytając ją przypomniałam sobie podróże do przeszłości w „Pannach z Wilka” J. Iwaszkiewicza a nawet bardziej w „Poszukiwaniu straconego czasu” M. Prousta.  W powieści japońskiego pisarza teraźniejszość miesza się z przeszłością, tak jak u Prousta wspomnienie, wywołuje strumień skojarzeń, przywołuje odległe zdarzenia a raczej dalekie emocje, stłumione przez czas, może przez próby wyparcia ich. Bohater Iwaszkiewicza dosłownie wracał do dawnych miejsc i dopiero wtedy próbował przeżyć dawne emocje. Bohaterka Ishiguro wraca do myśli związanych z miejscami, osobami, wydarzeniami. Nawet, gdy mentalnie jest w świecie sprzed lat i jeszcze raz próbuje zmierzyć się z emocjami, podświadomie postrzega go z pespektywy późniejszych doświadczeń. Trochę jak w realistycznym śnie: jesteśmy w środku wydarzeń, ale nasza świadomość mówi, że to się nie dzieje już, coś zaczyna się, ale nagle urywa się, pojawia się poprzedni albo nowy wątek. Akcja książki rozpoczyna się w Anglii. Narratorka. po śmierci męża-ojca drugiej córki, mieszka sama w dużym domu. Sama musi zmierzyć się z teraźniejszością.  Myślami wraca do Japonii. Przenosi nas do rzeczywistości Nagasaki po wojnie, przez moment pojawia się informacja o wybuchu jądrowym, zauważamy, jakie zmiany zaszły w społeczeństwie japońskim. Poznajemy przyjaciółkę narratorki i jej córeczkę.  Te przecież zwykłe, realistycznie opisane historie, tworzą atmosferę tajemnicy, niewyjaśnione, prowokują do refleksji.  To pejzaż w kolorze sepii. Taki odcień kojarzy mi się, że starymi wyblakłymi zdjęciami. To kolor wspomnień, wyciszenia, rozmyślań…



Antoni Libera "Madame"

 Czytając  „Madame” powróciłam myślami do  czasów szkolnych. Choć Antoni  Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u...