"Warszawa Skamandrytów" Lidia Sadowska –Mokkas


 Dawno nie pisałam. Brakowało czasu podczas pracy zdalnej a lektury, które czytałam nie pasowały do profilu bloga, w którym rzadko zamieszczam recenzje tzw. "mądrych książek".
„Warszawa skamandrytów" też nie jest książką kultury popularnej, jednak przeczytać ją może każdy,  nie tylko polonista, czy krytyk literacki.

W okresie dwudziestolecia międzywojennego Skamandryci to pierwszą grupa literacka, która wyzwoliła się z konieczności podejmowania wątków narodowych, opłakiwania przegranych powstań, uświęcania bohaterów. Młodzi twórcy zachłysnęli się codziennością. Choć oczywiście różnili się, byli wyrazistą grupą. Lechoń, Słonimski, Tuwim, Wierzyński, Iwaszkiewicz stworzyli Skamander i tradycję spotkań "Pod Pikadorem". Z elitą poetów byli związani i inni: Pawlikowska, Fischer, Miłosz, Gombrowicz. Książka nie jest biografią, raczej opowieścią o grupie twórców i Warszawie, w której realizowali się, opowieścią napisaną w przystępny sposób pięknym, ale prostym językiem. Myślę, że każdy może na chwilę spróbować się oderwać od powieści akcji, czy uczuciowych dramatów fikcyjnych bohaterów, by poczytać o pierwszych krokach w Warszawie przyszłych poetów, poznać plotki, z ich życia, ich fobie,wzajemne reakcje. Warto poznać klimat ówczesnej Warszawy, nieznane
z lekcji szkolnych historie młodych tworzących po raz pierwszy w wolnym kraju, euforię i radość lat dwudziestych oraz nastrój katastrofizmu i zbliżającej się wojny w latach trzydziestych. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Antoni Libera "Madame"

 Czytając  „Madame” powróciłam myślami do  czasów szkolnych. Choć Antoni  Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u...