Józef Mackiewicz "Droga donikąd"


Czytałam tę książkę drugi raz , postanowiłam przypomnieć sobie lekturę szkolną. Chociaż moje  pierwsze spotkanie z Mackiewiczem było dawno temu i w innych czasach, "Drogę donikąd " pożyczyłam w drugim obiegu poza cenzurą, moje wrażenia są podobne.
Mackiewicz opisuje wydarzenia w latach 1940 -1941 na terenie Litwy. która właśnie stała się republiką radziecką. Znamy te historie o odbieraniu własności bogatym, o biedzie,
 o  donosicielstwie, przesłuchaniach... tak działa ustrój radziecki. Ludzie zaczynają się bać siebie, niewiadomo, kto  donosi,  sztuka służy tylko propagandzie, wszędzie porozwieszane hasła o wspaniałym Stalinie, ludzie znikają, większość już nie buntuje się, ojciec wydaje syna. Jeden z bohaterów zauważa, że nawet za cara powstawały dzieła krytykujące władze , takie jak powieści Dostojewskiego, teraz jest to niemożliwe. Przerabia się literaturę, tak, aby służyła ideologii.

Bohaterowie "Drogi donikąd" postępują różnie. Tadeusz jest wierny sobie, to antykomunista, który wierzy, że opór ma sens.

Paweł choć w pierwszej chwili zgadza się przerabiać sztukę do dziecięcego teatru , tak by propagowała ideologię, rezygnuje jednak z tej pracy, ale Karol zaczyna wykładać leninizm na uniwersytecie, znika pralnia, gdzie spotykała się opozycja, ludzie są przesłuchiwani, niektórzy podpisują obietnice donoszenia na znajomych, inni nie wytrzymują poełniają sambójstwo.

Najstraszniejszy jest sposób manipulacji, jak zauważa jeden z bohaterów dotąd władcy zachowywali pozory, Hitler prowokując przebrał swoich ludzi za Polaków, władza radziecka już tego nie potrzebuje. Jak mówi, że śnieg jest czarny, tzn. że tak jest. Z powszechnym kłamstwem trudno wygrać, zwłaszcza przy braku oporu. Bo ludzie już nie buntują się. Dostosowali się.

Zaczynają się wywózki rdzennej ludności. Po rodzinę Pawła też mają przyjechać. Zdąży uciec, ale gdzie ? Czeka go droga donikąd droga do bagien, które pochłaniają każdego - bo bagnem jest otaczającą rzeczywistość?

Czy opór jednostek ma sens ? Czy Paweł powinien odrzucić pracę w teatrze (potem i tak   zarzucą mu, że nie wykonuje swego zawodu dziennikarza)? Czy Karol jest tylko komformistą? Gdy byłam nastolatką nie miałam wątpliwości, zresztą sama dziś nie poszłabym na taki układ, ale wiele lat później oglądałam film A. Wajdy "Katyń". Dwie siostry w Polsce lat 50. zajmują różne postawy. Jedna - dyrektorka szkoły, uważa, że trzeba  robić tyle ile się da  , aby polskość przetrwała, abyśmy kiedyś byli wolni, korzystać nawet z minimalnej wolności, druga- jawnie buntuje się,  stawia tablice pamiątkową bratu, który zginął w Katyniu, za co trafia odrazu do więzienia. Wymowę tego wątku filmu podkreśla monolog Antygony –bohaterki Sofoklesa.  W filmie pada pytanie: Co będzie, gdy wszyscy damy się zabić, kto będzie walczył o Polskę? Może Ci którzy pozornie byli po stronie władzy też mieli ważne zadanie ?  Jawna opozycja i ta ukryta doprowadziły w końcu do czerwca 1989 r.


    "Droga donikąd" przeraża w kontekście obecnej sytuacji w Rosji, wojny w Ukrainie, losów rosyjskiej opozycji.  Sposób działania władzy rosyjskiej nie zmienia się od lat.

Sposób przedstawiania rzeczywistości we wspólczesnej Polsce, też niekedy przypomina metody z czasów PRL-u. Boję się każdego bezczelnego kłamstwa, zawsze część społeczeństwa uwierzy, że „śnieg jest czarny”…

Tak… powieść J.Mackiewicza prowokuje do refleksji, nie tylko tych historycznych.  Jak zachowujemy się w rzeczywistości  absurdalnej, zakłamanej, beznadziejnej? Jak walczyć z obłudą? Czy istnieje droga do normalności? Dlaczego  wielu tak łatwo rezygnuje z wolności, tak łatwo wierzy ideologii? Czy to komformizm, strach czy wiara? Co robić, aby nie dopuszczać do przemocy, kłamstwa, zła? Nie pierwszy raz powtarzam za W.Szymorską: „Nie ma pytań pilniejszych, od pytań naiwnych”.

Polski ład, pandemia i "Nie ma" Mariusza Szczygła

Polski ład, pandemia, widmo wojny na Ukrainie, wszelkie absurdalne lex-y, wojny o nic dla zasady i poczucie odchodzącej normalności, straty tego, co osiągnęliśmy, poczucie, że żyjemy w matryksie, że znów "Dziady" mogą nie podobać się władzy,a sędzia może być odsunięty za prawdę....
Co jeszcze nas czeka? ... Ja tym czasem spędzam czas z   "Nie ma" Mariusza Szczygła.

Ogródu już nie ma, czegoś nie ma tak jak w rozdziale  "Rzeka". „Nie ma” - to lużne reportaże a właściwie opowieści o tym, co jest, co znika, co minęło. Luźne skojarzenia, urywki myśli o ojcu tyranie, ojcu samobójcy, o uzależnieniu od ojca, o kotce, która odeszła po kilkunastu latach, zostawiając pustkę i cierpienie... I autor, który znów jawi się, jako filozof, poeta…

Reportaże o końcu świata i początku nowego przejmują refleksją o sensie egzystencji. Wspomnienie o roku 2012, gdy miał nastąpić koniec świata prowokuje do refleksji o naszych końcach świata. Bohater opowiada i uzależnieniach, ucieczkach w świat gier i od tego świata podróżach i "Biegunach" Olgi Tokarczuk. Ta książka uświadomiła mu, że każdy koniec oznacza początek czegoś nowego, jak te psujące się jabłka, które obierał, dały początek kompotowi.  Czy początkiem będzie pokój w podtatrzańskiej wiosce?

Przeczucie wojny. Wojny są od wieków, czy będzie kolejna? Po wojnie powstają dzieła o pięknej wojnie, o umieraniu. Czytam o rozmowie z żołnierzem, który wrócił z wojny o Krym. Nie zaskoczyło mnie, że między starciami grają na telefonie, w końcu muszą się odstresować. Urzekła mnie za to odpowiedź żołnierza, który cieszy się, że przeciwnicy jeszcze żyją. Wojna to zabijanie a nikt normalny nie chce zabijać,...Nawet na wojnie.

Reportaż o Karolu, który był Karoliną, to właściwie nie reportaż, gdzie zdania ładnie  wynikają z siebie, są jasne, zrozumiałe.Reportaż o Karolu to opowieść o człowieku, który nie ma, który tęskni, obawia się, który jest szczęśliwy, że jest  Karolem. Dla mnie to kolejna poetycka wizja bohatera stworzona przez Szczygła. Losy Karola to połączenie behawioryzmu Hemingway'a z poezją. Jakieś rzucone fakty, pozornie nieistotne kreują postać. W tym reportażu Szczygieł pozwolił sobie na komentarz, wyjaśnił sytuację, być może nie zrozumiałe dla niewrażliwego czytelnika.Dlaczego  Karol cieszył się, że przeżywają go " homoniepewny"? Bo zobaczyli w nim mężczyznę. 

Nowe spotkanie z Mariuszem Szczygłem i „NIE MA”

 


Ogródu już nie ma, czegoś nie ma tak jak w rozdziale  "Rzeka". „Nie ma” - to lużne reportaże a właściwie opowieści o tym, co jest, co znika, co minęło. Luźne skojarzenia, urywki myśli o ojcu tyranie, ojcu samobójcy, o uzależnieniu od ojca, o kotce, która odeszła po kilkunastu latach, zostawiając pustkę i cierpienie... I autor, który znów jawi się, jako filozof, poeta…

Reportaże o końcu świata i początku nowego przejmują refleksją o sensie egzystencji. Wspomnienie o roku 2012, gdy miał nastąpić koniec świata prowokuje do refleksji o naszych końcach świata. Bohater opowiada i uzależnieniach, ucieczkach w świat gier i od tego świata podróżach i "Biegunach" Olgi Tokarczuk. Ta książka uświadomiła mu, że każdy koniec oznacza początek czegoś nowego, jak te psujące się jabłka, które obierał, dały początek kompotowi.  Czy początkiem będzie pokój w podtatrzańskiej wiosce?

Przeczucie wojny. Wojny są od wieków, czy będzie kolejna? Po wojnie powstają dzieła o pięknej wojnie, o umieraniu. Czytam o rozmowie z żołnierzem, który wrócił z wojny o Krym. Nie zaskoczyło mnie, że między starciami grają na telefonie, w końcu muszą się odstresować. Urzekła mnie za to odpowiedź żołnierza, który cieszy się, że przeciwnicy jeszcze żyją. Wojna to zabijanie a nikt normalny nie chce zabijać,...Nawet na wojnie.

Reportaż o Karolu, który był Karoliną, to właściwie nie reportaż, gdzie zdania ładnie  wynikają z siebie, są jasne, zrozumiałe.Reportaż o Karolu to opowieść o człowieku, który nie ma, który tęskni, obawia się, który jest szczęśliwy, że jest  Karolem. Dla mnie to kolejna poetycka wizja bohatera stworzona przez Szczygła. Losy Karola to połączenie behawioryzmu Hemingway'a z poezją. Jakieś rzucone fakty, pozornie nieistotne kreują postać. W tym reportażu Szczygieł pozwolił sobie na komentarz, wyjaśnił sytuację, być może nie zrozumiałe dla niewrażliwego czytelnika.Dlaczego  Karol cieszył się, że przeżywają go " homoniepewny"? Bo zobaczyli w nim mężczyznę. 

"Nie ma" Mariusz Szczygieł -spotkanie kolejne

 

Spotkania kolejne, z ojcem w Pradze czeską muzyką i czeskim patriotyzmemnn i... z czeskim językiem. Potem poznajemy historię Ewy i jej pamiętnika zapisanego w Excellu. Tak w Excellu… Mała dziewczynka, która kupowała rodzicom wódkę, znalazła zmarłego ojca, w szkole była najlepsza, bo tak postanowiła, ale jak wstydziła  się brudnych nóg na wuefie! W domu nie było bieżącej wody, nie było niczego poza pijanym towarzystwem. Mimo wszystko to historia o tym jak cieszyć się życiem, o dobrych ludziach i o tym jak stać się silnym.


Uwielbiam styl tekstów Szczygła, prosty i zarazem  poetycki język, urywane myśli, żywy zapis rozmowy i jego komentarze jak ten na wstępie do historii Ewy o najważniejszym, które zaskakuje, o którym nie wiemy, że zdarza się właśnie.
Sposób kreowania wątku w tekstach Szczygła przypomina poezję. Przykladem  historia Ludwiki i Zosi Woźnickiej. Jedna jest pisarką, druga bardziej krytykiem. Obie bliżniaczki, popełniają samobójstwo, dlaczego?
To nie jest tekst chronologicznie opisujący losy pisarki, przypomina bardziej rozsypane notatki. Przez to intryguje, przez to czyta się jak poezję, łącząc luźne skojarzenia, zapiski rozmów. 

 

"NIE MA" MAriusz Szczygieł

 


Pierwsza  historia „Czytanie ze ścian". Podróż metrem, rozważanie o ludziach, o nas, o tym, że gramy zawsze, że gramy jadąc tramwajem. Nasza postawa to gra dla widzów - współpodróżnikow, gombrowiczowska forma inaczej. Podróż metrem i pzrypadkowo przeczytany wiersz na ścianie, który poruszył autora i stał się duszą dalszej opowieści. Poezja musi pzrecież dotrzeć do nas, poeta musi trafić na moment współodczuwania .Ów niepodpisany wiersz zaczarował autora. Zaczął szukać wiadomości o autorce. To było jeszcze przed internetem.Takowe poszukiwania wymagały żmudnego szperania w bibliotekach. W ten sposób dowiedzieliśmy się o czeskiej poetce,która późno debiutowała, o jej emigracji, samobójstwie męża, przesłuchaniach. Zwykła urokliwa opowieść o spotkaniu z literaturą i nieprzeciętną osobą... Zachęca do poznania następnych…, o których opowiem później.

 

Ałbena Grabowska „ Matki i córki”

 


Losy jednej rodziny pogmatwała historia i zbieg przypadków. Fabuła rozgrywa się wspólczesnie, ale retrospekcje siegają zsyłek na Syberię po powstaniu styczniowym.W ten sposób poznajemy dramaty kobiet z jednej rodziny  z różnych epok Czy jest to powieść historyczna? Nie !  Historia tworzy tylko tło. Bohaterką jest młoda dziewczyna, która przez przypadek dowiaduje się, że jest wnuczką znanej skrzypaczki. Nie znała parwdziwego nazwiska babci, dlaczego? Dlaczego w rodzinie są same kobiety, nie mówi się o ojcach? Czy tajemnica zostanie rozwikłana? Co je łączy?

Powieść dobrze czyta się, cały czas trzyma w napięciu, zwłaszcza fragmenty dotyczące obozów wprowadzają  dreszczyk emocji.  

Rebecca Solnit - "Mężczyźni objaśniają mi świat"


Ciekawa pozycja, zbiór esejów dotyczących relacji między światem mężczyzn i kobiet. Autorka odwołuje się do badań naukowych,własnych doświadczeń, ale też znanych afer spoleczno-politycznych. Pokazuje kulturowe uwarunkowania roli kobiety w świecie.Choć wiele zmieniło się, istnieją prawa kobiet, często czujemy się słabsze, pozwalamy na dominację mężczyzn.Stąd przemoc domowa,  stąd molestowania w pracy gwałty. Ciekawe rozważania, które warto przeczytać, a miłośnicy Virginii Voolf, znajdą inną niż wszystkie interpretację jej twórczości. Słowa kkucze esejów Rebecca Solnit to: czujmy się wolne i silne.

"Warszawa Skamandrytów" Lidia Sadowska –Mokkas


 Dawno nie pisałam. Brakowało czasu podczas pracy zdalnej a lektury, które czytałam nie pasowały do profilu bloga, w którym rzadko zamieszczam recenzje tzw. "mądrych książek".
„Warszawa skamandrytów" też nie jest książką kultury popularnej, jednak przeczytać ją może każdy,  nie tylko polonista, czy krytyk literacki.

W okresie dwudziestolecia międzywojennego Skamandryci to pierwszą grupa literacka, która wyzwoliła się z konieczności podejmowania wątków narodowych, opłakiwania przegranych powstań, uświęcania bohaterów. Młodzi twórcy zachłysnęli się codziennością. Choć oczywiście różnili się, byli wyrazistą grupą. Lechoń, Słonimski, Tuwim, Wierzyński, Iwaszkiewicz stworzyli Skamander i tradycję spotkań "Pod Pikadorem". Z elitą poetów byli związani i inni: Pawlikowska, Fischer, Miłosz, Gombrowicz. Książka nie jest biografią, raczej opowieścią o grupie twórców i Warszawie, w której realizowali się, opowieścią napisaną w przystępny sposób pięknym, ale prostym językiem. Myślę, że każdy może na chwilę spróbować się oderwać od powieści akcji, czy uczuciowych dramatów fikcyjnych bohaterów, by poczytać o pierwszych krokach w Warszawie przyszłych poetów, poznać plotki, z ich życia, ich fobie,wzajemne reakcje. Warto poznać klimat ówczesnej Warszawy, nieznane
z lekcji szkolnych historie młodych tworzących po raz pierwszy w wolnym kraju, euforię i radość lat dwudziestych oraz nastrój katastrofizmu i zbliżającej się wojny w latach trzydziestych. 

Stepfen King „Lokatorka”


„Lokatorka" – to genialny thriller psychologiczny. Autor zbudował ciekawą konstrukcję fabuły, która pozwala równocześnie śledzić i porównywać losy dwóch młodych dziewczyn, uwikłanych
w trudne relacje z bliskimi.
Dwie lokatorki w różnym czasie wynajmują ten sam tajemniczy nowoczesny dom, zbudowany przez znanego architekta. Zamieszkanie w nim oznacza zgodę na dziwne zasady stworzone przez właściciela, zdanie swoistego egzaminu weryfikującego kandydatów. Sam właściciel-architekt, skrywa tajemnicę –tragedię rodzinną sprzed lat. Dom pierwotnie miał wyglądać całkiem inaczej, całkiem zwyczajnie, jednak okoliczności spowodowały, że stał się nowoczesną technologicznie fortecą.
 Do tego domu młody człowiek przynosi kwiaty, ponieważ zmarła tu jego ukochana. Lokatorka, próbując poznać tę historię, odkrywa coraz bardziej dramatyczne wydarzenia.
Czy mamy do czynienia z socjopatą, z którego ręki giną młode kobiety? Kto nim jest? Odpowiedź początkowo wydaje się oczywista, ale z czasem wszystko komplikuje się, żadna z prawd nie jest pewna. Kłamstwo, projekcja odsłaniają kolejne fakty. Czytelnik zmuszony jest do układania literackich puzzli.
Tłem tych wydarzeń są emocje bohaterów. Równocześnie rozgrywają się, bowiem dramaty psychologiczne, każda postać przeżyła traumę, tragedię, która zmieniła jej życie.

Paulina Simons „Dziewczyna z Times Square”



Wyobrażam sobie słynną ulicę w Nowym Jorku o młodą dziewczynę, która w deszczu czeka na autobus… W liceum namalowałam taki obraz: Dziewczyna z parasolką w strugach deszczu.
Zaintrygował mnie tytuł i okładka książki, które przypomniały tamte młodzieńcze emocje. Tak zaczęła się moja przygoda z Lili –główną bohaterką powieści.
Już na początku utworu poznajemy młodą studentkę, która wynajmuje mieszkanie razem
z koleżanką. Rozstaje się właśnie z chłopakiem, wykupuje los na loterii, spotyka się z babcią, która zmusiła ją do odwiedzenia do matki.
Jej przyjaciółka znika. Detektyw uświadamia Lili, jak mało o niej wiedziała. Poszukiwania zaczynają odkrywać dramatyczne fakty, powiązania bliskich Lili. Wątek sensacyjny nie jest jednak jedynym w utworze. Równocześnie rozgrywa się walka Lili z białaczką, rodzi delikatne uczucie do człowieka znienawidzonego przez rodzinę.
Każdy z bohaterów skrywa jakąś trudną historię, zmaga się z przeszłością, lękami, dramatycznymi doświadczeniami. Alkoholizm, tragiczna śmierć bliskich, dziwna sekta-czy kościół, doświadczenia wojenne, brak matczynej czułości – to ich przeszłość. Czytelnik stopniowo poznaje nowe okoliczności, pojmuje dziwne zachowania bohaterów. W ten sposób „Dziewczyna z Times Squar” okazuje się powieścią psychologiczną.  Zmagania
z chorobą, chemią, wymiotami przeplatane nadzieją i porażkami, tworzą oś powieści, wokół, której rozgrywają się inne wątki. W tle pojawiają się opowieści babci Lili, która pochodzi
z Polski, przeżyła obóz koncentracyjny, uratowała żydowskie dziecko. Czy wydarzenia wojenne mogą jeszcze mieć wpływ na bohaterów, żyjących w latach dziewięćdziesiątych?
Dziewczyna z Times Squar przypomniała mi dawno malowany obraz. Wówczas też doświadczyłam raka. Zmarli po kolei moi rodzice. Opis leczenia Lili przypomniał mi moje emocje. Czułam się jak w szklanej kuli, niby uczestniczyłam w życiu, chodziłam do szkoły, ale moja świadomość utknęła jakiejś innej rzeczywistości, innym wymiarze. Dlatego te wszystkie zbyt słodkie momenty powieści, nie irytowały mnie. Myślę, że dla chorego, dla bliskiej osoby takie chwile są czymś wyjątkowym. Ja nie doświadczyłam  tych zwykłych sytuacji. Tata zmarł, po tym, jak wysłał mnie po lody do centrum Warszawy. Zrobił to chyba celowo. Gdy odchodziła mama w radiu grali piosenkę z jej młodości. Płakała… Nie mogłam nic zrobić… Wyobrażałam sobie, jak żałuje życia, które znika. Potem zaczęłam malować. Dziewczynę z długimi włosami, która sama stoi na przystanku w strugach szarego deszczu, jakby chciała zmyć emocje…

Antoni Libera "Madame"

 Czytając  „Madame” powróciłam myślami do  czasów szkolnych. Choć Antoni  Libera reprezentuje inne pokolenie, doświadczenia życia w PRL-u...